Kategorie: Wszystkie | drutowo | kuchennie | życiowo
RSS
poniedziałek, 31 stycznia 2011

Zaczynam powoli wyłazić z choroby. Powoli, bo dalej z nosa mam wodospad, a kaszlę gorzej jak wytrawny palacz, mimo że z papierochami pożegnałam się osiem miesięcy temu. Ale najważniejsze, że nie mam już gorączki i mogę spać normalnie w nocy. Ale coś patrzę, że żeby nie było za różowo, mała zaczyna kaszleć i narzekać, że gardło ją boli. U nas też się od gardła zaczynało, więc wygląda na to, że młodej jednak też nie ominie :( No ale teraz, jak już pomału dochodzę do siebie to może i z małej chorobą sobie poradzę. Akurat wszystko pasuje, jeżeli mała rozłoży się jutro, to tradycji stanie się zadość. Mąż mój ma jutro służbę, a dziecię moje zazwyczaj zaczyna chorować jak tatuś ma służbę lub poligon. No zdarza się też przy okazji jakiejś od dawna zaplanowanej imprezy, np. komunii w rodzinie. Taka mała przekora ;) Po mamusi trochę. A właśnie, moje dziecko zawsze mówi, że jest śliczne i grzeczne po mamusi, a brzydkie i wredne po tatusiu ;) Ach, te dzieci...

No i dzisiaj zaczynamy znowu dietę bezmleczną,  tym razem na dłużej. Po przywróceniu produktów mlecznych do diety, stan skóry małej znacznie się pogorszył. Także zaczynamy walkę z alergią i AZS.

niedziela, 30 stycznia 2011

Dziś postanowiłam wykorzystać wieprzowe żeberka. W moim domu rodzinnym zawsze gotowało się je w sosie, ja poeksperymentowałam trochę i robię je po swojemu.



 

 

DUSZONE ŻEBERKA


Składniki:

- żeberka wieprzowe (tu ilość zależy od wielkości, ja zazwyczaj używam 5-6 kawałków, a dzielone są tak, żeby w każdym kawałku były po 2 kości)

- 2 cebule

- 5 ząbków czosnku

- duża marchewka

- 2 łyżki musztardy

- przyprawy: sól, pieprz ziołowy i naturalny, ziele angielskie

- olej lub smalec do smażenia


Wykonanie:

Żeberka myjemy, układamy w misce. Dodajemy 2 ząbki pokrojonego w plasterki czosnku, przyprawy i musztardę. Odstawiamy w ciepłe miejsce na minimum 3 godziny. Następnie podsmażamy na patelni z obu stron i wkładamy do garnka. Dodajemy utartą na dużych oczkach marchewkę. Na tłuszczu pozostałym ze smażenia mięsa podsmażamy na rumiano cebule pokrojone w pióra i z czosnkiem (drobno posiekanym). Zawartość patelni wrzucamy do garnka z żeberkami i marchewką, podlewamy szklanką wody i dusimy pod przykryciem aż zmiękną.


duszona żeberka


 

sobota, 29 stycznia 2011

Naszprycowawszy się odpowiednimi medykamentami udało mi się doprowadzić dom do porządku, a nawet ciasto upiec. Chyba trochę pracy dobrze mi zrobiło, bo już dziś na wieczór nie dostałam gorączki ;) Ciasto, które upiekłam jest bardzo proste i szybkie. A w smaku... mmm... poezja ;) Poczęstowałam gości, wszystkim smakowało. Ale kawałeczek schowałam do lodówki do niedzielnej kawki ;)

 


 


SERNIK BROWNIE - BROWNIE SEROWE


Składniki:

na masę serową:

- 350 g twarogu

- 1 jajko

- 100 g cukru

- cukier waniliowy

- łyżka mąki ziemniaczanej


na ciasto czekoladowe:

- 2 tabliczki gorzkiej czekolady

- kostka masła

- 100 g cukru

- 3 jaja

- łyżeczka dowolnego alkoholu (ja dałam rum)

- 150 g mąki


Wykonanie:

Składniki na masę serową zmiksować.

Czekoladę, masło i cukier rozpuścić w kąpieli wodnej, przestudzić. Zmiksować z żółtkami, alkoholem i mąką.

Spód tortownicy wyłożyć pergaminem. Na dno wylać połowę masy czekoladowej, na nią połowę serowej, następnie resztę czekolady i sera. Końcówkę łyżki wbić w ciasto i zakręcić kilka ósemek. Piec przez 30 minut w 180 stopniach.


brownie serowe


brownie


Ciasto jest połączeniem mocno czekoladowego, mokrego brownie i kremowego sernika. Moje wyszło dosyć ciemne, następnym razem mniej tych "ósemek" zakręcę to może jaśniejsze wyjdzie ;) Polecam!

W walce ja-grypa choróbsko nadal prowadzi. Obudziłam się o szóstej w szoku że przespałam całą noc, byłam przekonana, że może będę zdrowieć, ale termometr był bezlitosny i pokazał 38,3. Naszprycowałam się fervexem i ibupromem, żeby być w stanie jakoś funkcjonować. Nasi dzisiejsi goście niestety nie przestraszyli się grypy, więc trzeba było trochę ogarnąć pobojowisko. Bo właśnie tak wyglądało mieszkanie. Dwa dni mnie nie było, potem się pochorowałam i można było nogi w domu połamać. Ale już trochę ogarnęłam, męża wysłałam po zakupy. Zaraz wstawię rosołek, który może postawi mnie na nogi, bo jeszcze jakieś ciasto na weekend przydałoby się upiec. Ech, kobieta nie ma czasu na choroby.

piątek, 28 stycznia 2011

No i weź tu człowieku wyżyj w zagrypionym domu... Ja chora i słaba, męża wszystko boli, a szarańcza rządzi prawie bez kontroli... Na sprzątanie nie mam siły zupełnie, a że nie było mnie 2 dni, a dzieci brudzących nam przybyło, to sajgon wszędzie ;) Mam nadzieję, że jutro mi się polepszy, bo rodzice naszego nadprogramowego dziecka przyjeżdżają odebrać swoją pociechę i przydałoby się trochę ogarnąć, coby nikt nóg nie połamał przypadkiem.

Dziękuję niebiosom za to, że mąż mój ma wolne, zawsze zdejmie trochę ciężaru ze schorowanych barków. Co ja gadam, dzisiaj cały ciężar zniósł :) Dzięki ci, mój drogi!

Jak już wspominałam wcześniej, wybrałam się ja do miasta niegdyś wojewódzkiego w celu odwiedzenia koleżanki. Było super, nagadałyśmy się, pobuszowałyśmy na wyprzedażach. Ale jest pewno ale. Już wczoraj czułam, że coś mnie bierze. Mąż mój ostatnio przychorował, a mój organizm, osłabiony przez oddanie krwi, złapał od niego wirusa. Najpierw jak wróciłam wczoraj to się odgrzać nie mogłam, telepało mnie pod kocem, Potem doszła temperatura, która za nic nie dała się zbić. No i koniec końców rozłożyłam się całkiem, całą noc zasypiałam na pół godziny, budziłam się na godzinę. Nie mogłam się doczekać, kiedy ta noc się skończy.

Ech... Trzymajcie kciuki, żebym szybko poradziła sobie z tym wirusem i coby dziecię moje się nie zaraziło.

wtorek, 25 stycznia 2011

Dziś obiad na słodko, żeby dzień osłodzić ;) Co prawda pół dnia spędziłam w kuchni przy patelni, ale warto było, bo naleśniki wyszły pyszne.  Zniknęły w mgnieniu oka. Ja co prawda wolę naleśniki z grzybami lub mięsem (zostawiłam kilka placków, na kolację sobie zrobię pewnie), ale ze względu na dzieci zrobiłam z twarogiem.


 

 

NALEŚNIKI Z TWAROGIEM


Składniki:

na ciasto:

- 3 szklanki mąki

- 4 jaja

- szczypta soli

- 2 łyżki oleju

- 1 szklanka mleka

- 1,5-2 szklanki wody (może być gazowana)

na nadzienie:

- ok. pół kilo twarogu półtłustego

- cukier (wedle uznania)

- cukier waniliowy

- 2 łyżki śmietany

- można dodać garść rodzynek


Wykonanie:

Wszystkie składniki na ciasto wrzucić do miski i zmiksować razem. Ciasto powinno być rzadsze od śmietany. W razie potrzeby dolać wody. Ciasto wlewamy partiami na patelnię i smażymy z obu stron.

Twaróg mielimy lub rozdrabniamy widelcem, dodajemy śmietanę, cukier waniliowy, rodzynki i cukier do smaku.

Na środku rozłożonego placka rozsmarowujemy trochę twarogu, składamy boki i zawijamy placek w rulon. Można też naleśniki składać w trójkąty. Smażymy z obu stron na rumiano.

Można podawać posypane cukrem pudrem, polane słodką śmietanką lub z lodami.


naleśniki z twarogiem



Kiedyś w ramach eksperymentu dodałam do ciasta kakao, a do twarogu wiórki kokosowe zamiast rodzynek. Murzyńskie naleśniki też były pyszne ;)


Oczywiście na tym moje dzisiejsze gotowanie się nie skończyło, bo mojej szarańczy gar zupy kalafiorowej, coby z głodu nie popadali przez te 2 dni jak mnie nie będzie ;)

Jak w tytule, szykuje mi się mały urlopik od kieratu domowego. Jutro rano zostawiam małżona na placu boju z szarańczą i jadę do S. do koleżanki w odwiedziny. W końcu będzie okazja poplotkować, no i zobaczyć jak tam dziedzic w jej brzuszku rośnie. Jadę na 2 dni, więc dziś trzeba zrobić zapasy żywnościowe, coby mąż mój z dziećmi miał co jeść w tym czasie ;)

A dziś byłam oddać krew. Uwielbiam być krwiodawcą, ale niestety nie mam dobrych żył i zawsze jest z tym problem :/

poniedziałek, 24 stycznia 2011

Dziś w ramach wyżerki dla mojej szarańczy postanowiłam przygotować domową pizzę. Na cienkim, chrupiącym cieście, z naszymi ulubionymi dodatkami wyszła przepyszna.


PIZZA


Składniki:

na sos:

- 2-3 spore pomidory lub puszka pomidorów krojonych (ja użyłam tych z puszki, te, które teraz są dostępne w sklepach, jak dla mnie nie mają smaku)

- 1 duża cebula

- 3 ząbki czosnku

- pół łyżeczki ostrej papryki

- pół łyżeczki soli

- łyżeczka koncentratu pomidorowego

- oliwa do smażenia


na ciasto:

- 20 g drożdży świeżych

- łyżeczka cukru

- pół szklanki ciepłej wody

- 2,5 szklanki mąki

- pół łyżeczki soli

- 5 łyżek oleju

oraz dowolne dodatki i obowiązkowo ser ;)


Wykonanie:

Najpierw przygotowujemy sos, który później posłuży nam do posmarowania placka. Cebulę i czosnek kroimy w kostkę, podsmażamy na oliwie z ostrą papryką. Następnie dodajemy pomidory i gotujemy aż się rozpadną,  sos zgęstnieje. Dodajemy sól i koncentrat pomidorowy.

Drożdże wkruszamy do miseczki, dodajmy łyżeczkę cukru i łyżkę mąki, zalewamy połową szklanki ciepłej (nie gorącej!) wody, mieszamy i odstawiamy w ciepłe miejsce aż drożdże ruszą. Do większej miski wsypujemy mąkę z solą i wlewamy olej oraz rozczyn z drożdży. Zagniatamy ciasto przez minimum 7-8 minut, w razie potrzeby dosypując mąki lub dolewając ciepłej wody. Ciasto odstawiamy w misce przykrytej ściereczką w ciepłe miejsce i czekamy aż urośnie. Gdy podwoi swoją objętość rozwałkowujemy je i układamy na blasze. Smaruje,y wcześniej przygotowanym sosem, posypujemy serem i wykładamy na to nasze ulubione dodatki. Radzę uważać z ich ilością, żeby pizza nam nie "popłynęła". Wstawiamy do piekarnika rozgrzanego do 230 st. i pieczemy z włączonym termoobiegiem przez ok. 15 minut.


pizza



pizza


Ja robiłam pizzę z salami, szynką, pieczarkami, cebulą i fasolką szparagową. Przygotowałam do niej także sos czosnkowy. Wyszła pyszna! Naprawdę polecam.

ech... nasmarowałam przed chwilą notkę o tym, jak to moja pierworodna wojuje od rana z kuzynką, jak to jest rozpieszczoną jedynaczką, która nie potrafi się dogadać z innymi dziećmi, bo wszystko musi być tak, jak ona chce. Pointa była taka, że już czas najwyższy, żeby postarać się o jakieś rodzeństwo i że ja jestem za. W momencie wciśnięcia "publikuj wpis" wszystko mi gdzieś zniknęło.

I miej tu człowieku wenę :/


 
1 , 2 , 3 , 4 , 5