Kategorie: Wszystkie | drutowo | kuchennie | życiowo
RSS
wtorek, 31 stycznia 2012

Nie wiem czy wspominałam, że koleżanka zamówiła u mnie komin. No to przystąpiłyśmy do poszukiwania najodpowiedniejszej włóczki. No i nie byłabym sobą, żebym przy okazji nie postanowiła zakupić czegoś dla siebie ;) No i zgrzeszyłam. Kupiłam sobie Malabrigo. Oczywiście tania nie była, ale od razu rozgrzeszyłam się, że przecież jak kupię więcej to rabat będzie większy i przesyłka za friko, że moje urodziny się zbliżają i zrobię sobie prezent. Ale i tak moralniak trochę jest, tym bardziej, że nie wiem za bardzo co z tego zrobię. Kupiłam ją chyba tylko po to żeby mieć :) Ale Karoli też się podoba :)

 

włóczki i Karola

 

A co poza tym? Od rana dziś boli mnie głowa i chodzę zamroczona cały dzień. Do niczego nie mogę się zmobilizować, tylko obiad ugotowałam, a tak to albo przy kompie, albo bawię się z małą, albo drutuję. I ignoruję bajzel w mieszkaniu ;)

Spirit of: jeżeli chodzi o prosty raglan to polecam zalogowanie się na stronce www.ravelry.com, to prawdziwa skarbnica wzorów! No i oczywiście naszego wspólnego druciarskiego bloga: www.drutpomocniczy.blogspot.com

sobota, 28 stycznia 2012

... zamieścić jakąś nową notkę, bo coś zaniedbałam ostatnio bloga. Ciężko mi jakoś ostatnio znaleźć na cokolwiek czas, a i nic ciekawego się u nas nie dzieje, więc nie bardzo jest o czym pisać. Wczoraj miałam wolne i wenę kulinarną, więc popełniłam gar gołąbków, jeszcze więcej zamroziłam. Dziś natomiast coś się piecze nawet. Co prawda chyba najmniej wymagający deser, czyli muffinki, ale zawsze to coś. Dziś byłam w pracy, jutro też pracuję, więc weekendu wolnego brak. Ale ja nawet wolę pracować w weekend, gdy jest dużo klientów. A dziś byłam sama przez całą zmianę, więc cały czas coś się działo, latałam biegiem, nie wyrabiałam się na zakrętach. Uwielbiam takie dni :) Cały czas coś się dzieje, godziny w pracy mijają w mgnieniu oka. No i taki dzień miałam dzisiaj.

A co na drutach? Niezmiennie moja tunika. Dziergam ją na cieniutkich drutach z cienkiej włóczki, więc sporo czasu to mi jeszcze zajmie. Ale jestem przekonana, że efekt będzie wart włożonych starań. Niedługo pewnie tunika pójdzie na chwilę w odstawkę, bo nawet zamówienie na komin mi się trafiło. Komin będzie dla koleżanki, więc trzeba się postarać :)

A wczoraj trafiła do mnie paczka ze streetcom.pl. Otrzymałam do testowania kapsułki piorące Ariel. Spodziewałam się małej próbeczki, a to całkiem niezła paka jest :)

ariel

 

No to teraz zostało sprawdzić, co to za wynalazek ;)

wtorek, 24 stycznia 2012

Chyba przez te kilka dni lelaczenia się w domu i leczenia kręgosłupa rozleniwiłam się strasznie. Nie chciało mi się dziś rano wstawać, w pracy też czas się dłużył, ale jakoś dotrwałam do końca. Poczyniłam też dziś zakup w postaci plastikowych dużych pojemników. Jeden oddałam młodej na zabawki a dwa będą na włóczki. Tylko jak pomyślę, że trzeba będzie przekopać te góry i posegregować to robi mi się słabo...

A wczoraj cały dzień byłyśmy w Karolą w gościach. Odwiedziłyśmy moja starą dobrą koleżankę i jej czteromiesięczną córeczkę. Na szybkiego w ciągu jednego dnia machnęłam małej takie słodkie malusie skarpeteczki. Fotki niestety nie zdążyłam zrobić, ale poproszę, to może koleżanka zrobi mi na modelce i prześle, to wtedy zamieszczę. Strasznie fajnie się robi takie malusie rzeczy. Na dniach urodzi się synek mojej szwagierce więc chyba też już czas wrzucić na druty jakiś maleńki sweterek. Chciałabym tak trochę siadać wieczorem z dużym brzuchem i dziergać coś swojemu maleństwu...

sobota, 21 stycznia 2012

W domowe pielesze powrócił wczoraj koci terrorysta. No samcem alfa to bez męskich atrybutów już on nie jest ;) Jest wielce niepocieszony, bo w lecznicy ubrali go w takie oto cuś:

kot

 

kot

 

Był podobno pierwszym kocurem w tej lecznicy, który po kastracji potrzebował kołnierza. Ma to swoje zalety, nie powiem. W tym ustrojstwie np nie potrafi sobie otworzyć drzwi od szafki ze śmietnikiem ;) A my z Karolą śmiejemy się jak siedzi na parapecie i wypatruje gołębi, że antena łapie sygnał ;)

Dziś wybieramy się z młodą do mojej teściowej, wszak dziś dzień babci, więc trzeba babcię odwiedzić. 

Wszystkim babciom i dziadkom składamy najlepsze życzenia!

piątek, 20 stycznia 2012

Wczoraj byłyśmy zanieść kota do weterynarza. Ja, Kasia i młoda oczywiście. Już na dzień dobry mała oświadczyła wszystkim ludziom w poczekalni, że przyniosła kota, żeby obciąć mu jaja :D Wszyscy jak jeden mąż dali w śmiech. No to skoro ludzie się śmieją, to młoda włączyła swoją grę aktorską i popisywała się na całego. Wszedł też na chwilę z wilczurem starszy pan w kapeluszu. Gdy tylko wyszedł młoda pyta: mogę już się śmiać? Ja nie zrozumiałam z czego, więc młoda na cały głos: no z tego kowboja! Myślałam, że pod ziemię się zapadnę ;) Ja jestem pyskata, mój mąż też, ale młoda to chyba nas przebija już teraz, aż strach pomyśleć co będzie dalej.

A ja korzystając z wolnego czasu w domu dziergam ile się da, w każdej wolnej chwili. Pokażę wam co mam teraz na drutach.

 

waka waka love alpaca

 

Kolor w rzeczywistości jest trochę inny, morski bardziej. Takie cudo ma z tego powstać. 

 

czwartek, 19 stycznia 2012

... i nawet została przyjęta i zbadana ;) Znowu udało mi się wczoraj trafić na pogotowie o takiej porze, że byłam pierwsza w kolejce i nie musiałam czekać. Zostałam zbadana przez lekarza i stwierdził on, że mam obrzęknięty nerw między kręgami który przez opuchliznę jest przez nie naciskany i stąd ten ból. Otrzymałam recepty na koktajl przeciwbólowo-przeciwzapalny i na miejscu zastrzyk z ketonalu. Po jakiś dwóch godzinach, już w domu, poczułam, że lek zaczyna działać i odczułam ulgę. Dziś wstałam z rana i czuję się trochę lepiej, nadal plecy bolą, ale przynajmniej nie muszę cały dzień stać i chodzić, to jakoś sobie z bólem poradzę. W pracy wzięłam urlop na dziś i pewnie przedłużę na jutro, w sobotę mam w grafiku wolne i jeżeli kręgosłup pozwoli w niedzielę wrócę do pracy. 

Bardzo dziękuję Kasi, która wczoraj mi zrobiła i dostarczyła zakupy :) Dziś ma wpaść na kawkę i jeżeli będzie potrzeba to zaproponowała mi pomoc w zaniesieniu kota do weterynarza. No właśnie, chyba nie wspominałam o tym, że jutro mój kot zostanie wykastrowany. Zaczął mi ostatnio sikać po kątach, śmierdzi to to niemiłosiernie i nie mogę tego znieść. Więc szybko umówiłam go na zabieg. Dziś mam go zanieść, zostanie w lecznicy do jutra. Chociaż jedna noc będę mogła spać bez stoperów ;) Mam też nadzieję, że po zabiegu trochę się uspokoi bo straszny z niego łobuz.

środa, 18 stycznia 2012

Już jak tylko wstałam z rana poczułam, że coś jest nie tak. Plecy bolą. Jak siedzę lub leżę mogę jeszcze wytrzymać, ale stanie i chodzenie to jakiś dramat. Plecy, biodra, nogi, wszystko boli jak cholera. Nie chciałam być świnią i poszłam rano do pracy, bo miałam być sama do 14, reszta odsypiała po wczorajszej inwentaryzacji. Zadzwoniłam ok. 9 do kierownika i powiedziałam, że bardzo źle się czuję, poprosiłam kolegę, żeby przyjechał do pracy wcześniej i mnie zmienił. Niestety nie dał rady i musiałam zostać w pracy. Zadzwoniłam do przychodni, okazało się, że mnie dziś nie przyjmą bo mają mnóstwo pacjentów. Po 18 pojadę na pogotowie, może powiedzą mi co się ze mną dzieje.

Chodzę dziś i beczę po kątach, rozsypałam się całkiem. Pewnie dostanę zwolnienie, a jak nie to wezmę kilka dni urlopu to może dojdę do siebie. Cholera mam już dość, jak tylko mój mąż wyjechał to zaczęły się u mnie różne problemy ze zdrowiem i nie mogę dojść do siebie.

poniedziałek, 16 stycznia 2012

... czas zacząć. Poprzedni był dość ciężki, ale jakoś dałam radę. Weekend intensywny. W sobotę miałam gości, w niedzielę pracowałam i wieczorem znowu miałam gości. Dziś na szczęście wolne, więc odpocznę sobie, ogarnę wszystko. W tym tygodniu pracuję na rano, nie uczestniczę w inwentaryzacji. Ktoś w końcu musi obsługiwać klientów ;) Odwykłam od wczesnego wstawania, bo ostatni miesiąc pracowałam praktycznie cały czas na popołudnia. Teraz trzeba będzie się przestawić. W lutowym grafiku też mam same ranki. No i dwa całe wolne weekendy! Coś trzeba będzie wymyślić ;)

W tym tygodniu drutów praktycznie nie ruszałam. Trochę tylko podgoniłam z tuniką, myślę, że dziś przysiądę i odłożę oczka na rękawy. 

W sobotę wyszłam z małą trochę na śnieg i zakupy i zaszłam do fryzjera umówić się na dziś. A że akurat fryzjerka była wolna, to skorzystałam z okazji. Mam nową rudość na głowie, a młoda podcięte włosy. 

No i zima w końcu zawitała na Mazury. Śniegu jest całkiem sporo, mróz też jest, słońce przyświeca. Ale jeszcze jej nie wierzę, jeszcze po sanki nie idę do piwnicy. Może się rozmyśli ;)

piątek, 13 stycznia 2012

... jakoś się udało. Wczoraj mieliśmy kolejny dzień inwentaryzacji, mój dział był liczony. Już jakiś czas temu dostałam swoją alejkę (sporo tego wyszło), za której przygotowanie byłam odpowiedzialna i której wczoraj byłam kierownikiem. A że moja alejka to firanki, zasłony, taśmy, lamówki, ceraty, obrazki i inne tego typu rzeczy to nie było łatwo. Sporo było mierzenia na metry. I do liczenia mojej alejki trafili prawie sami faceci, którzy popełniali sporo błędów. Ciężko tez było im np. odróżnić od siebie obrazki, więc latałam cały czas pomagać. Najtrudniejsze rzeczy policzyłam sama. Cały dzień się stresowałam, tym bardziej, że atmosfera w pracy temu sprzyjała. W ciągu 2 ostatnich dni poleciały 3 osoby i zaczęła się nerwówka. Ale jakoś udało się wszystko policzyć bez większych problemów, wynik dział miał niezły, więc chyba będzie dobrze ;)

Chociaż... dziś piątek trzynastego ;)

Tagi: kobieta praca
09:11, zona_trepa , życiowo
Link Komentarze (2) »
środa, 11 stycznia 2012

... pochwalić się pewną robótką, którą skończyłam już w październiku. Do tej pory nie mogłam, bo był to testknit dla Justyny, robiony w wielkiej tajemnicy, bo projekt miał się ukazać w zimowym wydaniu internetowego magazynu Petite Purls. Wczoraj oficjalnie nowe wydanie zadebiutowało w necie, więc autorka i testerki mogą wyjść z ukrycia ;)

Jest to już chyba trzeci wzór Justyny, z którego korzystałam i trzeci, z którego jestem zadowolona. Trzymam kciuki mocno, bo dziewczyna ma prawdziwy talent i węszę tu spory sukces ;)

 

czapka

 

czapka

 

czapka

 

Czapka powstała z ciut więcej niż jednego motka włóczki Alize Lanagold na drutach 3.5 i 4.0 bodajże, nie pamiętam dokładnie ;)

Wzór jest super, czapkę dzierga się szybko, przede wszystkim dlatego, że robótka jest ciekawa, nie ma niezliczonych rzędów prawych lub lewych oczek, cały czas coś się dzieje ;) A takie robótki lubię najbardziej ;) Polecam wzór, bo czapa jest naprawdę super, młoda w niej chodzi prawie cały czas. No i wzór jest dostępny za darmo ;)

 

A co poza tym? Za mną pierwszy dzień inwentaryzacji w pracy. Lekko nie było, bo to w nocy, ale i tak skończyliśmy wcześniej niż ktokolwiek przypuszczał. Jutro powtórka z rozrywki, z tym że liczymy nasz dział.

 
1 , 2