Kategorie: Wszystkie | drutowo | kuchennie | życiowo
RSS
czwartek, 31 stycznia 2013

Pisałam wam, że wzięłam ostatnio udział w testowaniu pewnego tajemniczego wzoru. Wczoraj wzór został opublikowany, więc mogę się pochwalić efektami, a łapki mnie swędziały już od kilku dni, bo jestem bardzo zadowolona :) Wzór, który testowałam, to Eachtraiocht Hat Justyny. Jest częścią zbioru pięciu wzorów na zimowo-wiosenne gadżety, które można wyczarować z jednego motka włóczki. 

Ja wyczarowałam czapkę młodej :)

czapka

 

czapka

 

Czapa powstała z ok. 80 g włóczki Rozetti First Class na drutach 3,00 i 3,75. Rozmiar child beanie.

 

Efekt tak mi się spodobał, że zachciało się zrobić drugą ;) Tym razem wybrałam inny rozmiar, inną włóczkę i postanowiłam machnąć pompon ;)

 

czapka

 

czapka

 

czapka

 

czapka

 

Ta z kolei powstała z 80 g włóczki Drops Baby Merino na drutach 3,5 i 4,5. A na pompon poszedł mi prawie cały motek Drops Big Merino. 

Pierwsza czapa wyszła mi bardziej wiosenna, a druga już jest w ciągłym użytkowaniu :)

Dzięki Justyna!

wtorek, 29 stycznia 2013

Zamotanie z poplątaniem. Właśnie tego doświadczyłam podczas kilku ostatnich dni. W ubiegłą środę dostałam telefon z pytaniem, czy chcę wrócić do pracy, jeżeli padnie decyzja, że sklep jednak nie zostanie zamknięty. Stwierdziłam, że tak. No i czekałam na dalsze wieści. W piątek dostałam telefon, że sklep będzie zamknięty zgodnie z planem. Po czym za pół godziny kolejny telefon, że sklep zostaje. No i od soboty znowu pracuję. Ha, kto by pomyślał? Pobyczyłam się w domu dwa tygodnie i wróciłam. Dziwne to trochę, ale firma też jest dziwna i nie powinnam wcale być zdziwiona. Już chyba nic mnie nie zaskoczy ;)

Tagi: kobieta praca
12:56, zona_trepa , życiowo
Link Komentarze (5) »
wtorek, 22 stycznia 2013

Zima na mazurach w pełni. W takiej pełni, że śniegu pełno, mrozisko srogie, a dziecię chore w domu. Łapnęła wirusisko jakieś i kaszle jak stary gruźlik. Ale na szczęście antybiotyku uczona nie zapisała, młoda jedzie na syropach przeciwkaszlowych.

A że zimowo i mroźnie, zebrałam się w sobie i pokażę dwie pary wykonanych przeze mnie rękawiczek. Te moje były zrobione jeszcze w zeszłym roku, pojawiły się nawet na zdjęciach przy okazji prezentacji chusty Riparian. Wyszły mi trochę za duże, robiąc nie pomyślałam że mam przecież naprawdę małe dłonie ;) Nie noszę ich dlatego zbyt często, przydałoby się je spruć i machnąć mniejsze, ale jakoś nie mam czasu. Ani serca... Oto one:

 

rękawiczki na drutach

 

Wzór: bezpłatny Knotty Gloves. Rękawiczki wydziergałam na drewnianych KP z żyłką 2,5 (mój najmniejszy rozmiar-2,00 i 2,25 połamałam) z niecałego motka mojego ukochanego Malabrigo Sock Persia. Dobre czasy wróćcie, niech znów będzie mnie stać na Malabrigo!

 

Drugie rękawiczki powstały oczywiście dla młodej z potrzeby chwili. Na starych ukazała się dziura, więc rach-ciach trzeba było zrobić nowe zanim mrozy na poważnie ścisnęły. Wybrałam bardzo prosty i klasyczny wzór. A włóczkę z zapasów, kolor identyczny jak jej czapka, tylko grubość inna :)

 

rękawiczki na drutach

 

Wzór Dropsowy. Włóczka: motek Drops Baby Merino. Druty: drewniane KP na żyłce rozm. 2,5

 

niedziela, 20 stycznia 2013

... do rzucenia palenia podjęłam. Jakiś czas temu próbowałam tabletek niquitin, potem tabexa (z nim kiedyś udało mi się rzucić na rok), ale zaraz do palenia wracałam. Od jakiegoś czasu próbowałam namówić męża do kupienia nam e-papierosów, ale nie miał do tego przekonania. Do Nowego Roku :) Byliśmy u pewnej Młodej Ciotki (pozdrowienia dla niej, jest chyba moją najwierniejszą czytelniczką) i oni z wujem jakiś czas temu e-papierosy zakupili. Karol spróbował, pogadał, potem znalazł jeszcze kilku chłopaków w pracy, którzy już analogowych fajek nie palą tylko elektroniczne. No i w zeszłym tygodniu te cuda nam kupiłam :) Paliliśmy przez kilka dni i e-fajki, i zwykłe, dopóki nie wypaliliśmy zapasów. No i ja już klasycznego "dymka" nie puściłam od 3 dni, mąż od 2 :) Wczoraj nosiło nas oboje, wióry szły :) Ale dziś już jest lepiej, jestem spokojniejsza. Mam nadzieję, że tym razem nam się uda :)

A co na froncie dzianinowym? Zrobiłam młodej rękawiczki, przerabiam też Karolowi otulacz, bo wyszedł za szeroki. Zdjęcia mam nadzieję pojawią się w przyszłym tygodniu. Dziś zaczęłam też testowanie pewnego tajemniczego wzoru, ale to tzw. secret test, więc zdjęć na razie nie będzie. Znudziły mi się trochę te małe formy: czapki, otulacze, rękawiczki... Mam ochotę zrobić sobie sweter! Swetrzysko! Nie jestem jeszcze zdecydowana co to będzie i z czego, ale mam nadzieję, że zdecyduję się szybko, bo mnie aż nosi :)



czwartek, 17 stycznia 2013

... to chyba człowiek ma mniej czasu niż jak pracuje ;) Albo to ja nie umiem się zorganizować jak nie pracuję i mam więcej czasu do rozdysponowania. Dzisiejszy dzień spędziłam z Karolą i teściową, która nas odwiedziła, bo przyjechała do Karoli do przedszkola na obchody Dnia Babci. Ja też się wybrałam podziwiać swoją pociechę ;) Fajne są takie przedszkolne występy. Zawsze można się pośmiać, rozerwać na chwilę...

A z takich mniej optymistycznych wieści, to rodzina nam się zmniejszyła, bo umarła Karoli świnka. Chorowała już od paru dni, mało jadła i piła i nie chciała wychodzić z domku. Wczoraj wyjęłam ją z klatki, obejrzałam i stwierdziłam że wybiorę się z nią do weterynarza w najbliższym czasie. Nie zdążyłam, bo jak zajrzałam do niej po dwóch godzinach to już nie żyła. I matka zgłupiała. Nie wiedziałam, jak powiedzieć Karoli, czy świnkę sprzątnąć czy zostawić. Ale o dziwo mała dzielnie przyjęła smutną wiadomość. Stwierdziła, że świnka jest już w zwierzęcym niebie i już nic ją nie boli. Było jej przykro, ale pożegnała się (jednak zostawiłam klatkę, żeby mała mogła ją jeszcze zobaczyć) i chyba się pogodziła ze stratą. Dzieci to jednak kozaki są ;)

poniedziałek, 14 stycznia 2013

... bezrobotnych będę od końca stycznia. Firma postanowiła zamknąć nasz sklep i w piątek otrzymałam wypowiedzenie. Od dziś jestem oficjalnie na okresie wypowiedzenia. Nie powiem, żeby mnie to ucieszyło, ale na pewno nie ruszyło mnie tak jak utrata poprzedniej pracy. Nie była to praca moich marzeń, robota była ciężka, płaca gorzej niż nędzna, no i pracownicy byli traktowani przez firmę nie najlepiej. Więc może nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło? Mam już coś nowego na oku, wiele się powinno wyjaśnić jeszcze w tym tygodniu, ale nic więcej nie powiem, żeby nie zapeszać ;)

A co poza tym? Wszyscy jesteśmy przeziębieni, chyba jak większość społeczeństwa na chwilę obecną. Po nowym roku przypałętała mi się też grypa żołądkowa, ale to już tylko mgliste wspomnienie :)

No i normalnie chłopa mi ktoś podmienił w tym nowym roku! Nachwalić się nie mogę :) Specjalnie o tym wspominam, bo czyta bloga, niech widzi, że przemiana mi się podoba i oficjalnie to ogłaszam :) Chyba normalnie w trzynastym roku razem zakocham się drugi raz :) A może już to się stało ;)