Kategorie: Wszystkie | drutowo | kuchennie | życiowo
RSS
środa, 29 lutego 2012

Nie bójcie się, będzie tylko o kończeniu i zaczynaniu robótek ;) Skończyłam wreszcie moją Still Light Tunic :) Wyprana, zblokowana, dziś będzie miała swoją premierę na ludziu :) Jestem bardzo zadowolona z efektu. Coś czuję, że to będzie mój ulubiony ciuch. Fotki będą jak uda mi się dorwać jakiegoś fotografa, może w weekend. A co się zaczyna? Wzięłam się w końcu za sweterek dla najmłodszego członka naszej rodziny, czyli Bartusia. Podobny sweter robiłam już dla synka koleżanki, ale tym razem mam zamiar zamiast kaptura zrobić kołnierz. 

 

robótki

 

Mam swoje dwa ulubione momenty w dzierganiu. Pierwszy to ten, gdy mam już nabrane oczka na nowe "cuś" i zaczynam pracę. Drugi gdy odpinam z blokowania gotową rzecz, gdy patrzę, jak ładnie się oczka powyrównywały i stwierdzam, że jednak nie jestem takim manualnym debilem, za jakiego się uważałam ;)

A co poza tym? Praca, dom, kurs, i tak w kółko. Czasu mało. Tęsknię za mężem, ale coraz trudniej mi się z nim dogadać. Sama nie wiem dlaczego. Może ta rozłąka jest już zbyt długa i po prostu nam nie służy? Nie mogę się już doczekać końca. 

piątek, 24 lutego 2012

... i na prawko się zapisałam. Tak. Już teraz nie mam czasu praktycznie na nic, a za chwilę przestanę własny ogon doganiać. Jutro zaczynam kurs. Zobaczymy jak mi pójdzie. Fajnie byłoby się wyrobić ze wszystkim do powrotu męża, ale nie wiem czy czas mi na to pozwoli. Będę musiała wszystko postawić do góry nogami i na pewno będę potrzebowała pomocy przy małej, bo jednak teraz jeszcze więcej mnie w domu nie będzie. Istne szaleństwo ;) 

A co poza tym? Wiosna idzie! Nie ma gdzie nogi postawić, żeby nie mieć mokrych skarpetek. Ale jest wyraźnie cieplej. I podobno widziano już pierwsze bociany ;)

W końcu też zaczynam widzieć koniec pracy nad tuniką. Zrobiłam już dolny ściągacz, zabieram się za kieszenie i rękawy. Nareszcie. Chyba żadnego projektu nie realizowałam tak długo. Zaczęłam ją w Boże Narodzenie, a skończę na wiosnę dopiero. Ale już mi się podoba, będzie to jeden z moich ulubionych ciuchów ;)

wtorek, 21 lutego 2012

Nie udało mi się powstrzymać. Niby postanowiłam nic sobie nie dziergać zanim nie skończę tuniki, ale uległam pokusie. I powstały mitenki :) Będą jak znalazł na zbliżającą się wiosnę ;

mitenki

 

mitenki

 

mitenki

 

mitenki

 

Jestem zachwycona efektem :) Włóczka cudna, więc są mięciutkie, ciepłe i w boskich kolorach.

Wydziergałam je według wzoru znalezionego na Ravelry na drutach KP nr 4.0 z jednego motka włóczki Malabrigo Rios.

Jeszcze pięć motków tego cuda w kolorze sałatowo zielonym czeka na przerobienie na sweterek, i nawet wiem już na jaki :)

 

 

poniedziałek, 20 lutego 2012

Oj tydzień zaczyna się nieciekawie. Coś mocno nerwowa dziś jestem. Wszystko mnie wkurza. A kot to jest normalnie w niebezpieczeństwie. Wrrrrrrrrrrrrr.

Dziś mam wolne, przychodzi koleżanka na kawkę, to może trochę uda się spuścić ciśnienie. A poza złością dopadło mnie też totalne lenistwo, więc jestem nie do życia. Rozmemłana taka...

W tym tygodniu może uda się w końcu dowiedzieć, kiedy konkretnie wraca mój mąż. Podobno jeszcze w kwietniu będzie. Ostatnio tak sobie myślałam, że luty już się kończy, zaraz zacznie się marzec i zostanie tylko miesiąc. Czas mija zaskakująco szybko :) 

A co na drutach? Niezmiennie tunika robiona na wykałaczkach ;) No i przyszło mi trochę pięknych włóczek w zeszłym tygodniu. Wczoraj nie wytrzymałam i jeden moteczek wrzuciłam na druty, będą mitenki :) Muszę się chyba nauczyć dziergać stopami, to może uda mi się zrealizować wszystkie projekty, które mam w planach :)

środa, 15 lutego 2012

żebym ja przez tydzień się nie odzywała. Więc chyba czas coś skrobnąć. Pracuję na ranki teraz, wieczorami padam na pyszczek to i nic się nie chce. I nic ciekawego się u mnie nie dzieje. Otulacz trafił do właścicielki, na szczęście się spodobał. Teraz nadrabiam z robotą przy tunice i czekam na kolejne włóczki. Będę testować dla kolejnej dziewiarki. Wzór jest na dziewczęcy sweterek w sam raz dla małej. Będzie miała w czym śmigać na wiosnę. 

Na mazurach mrozy zelżały, za to wróciły opady śniegu, dziś mokrego i z wiatrem. Brrr. Mało przyjemnie. Szaro, ponuro, przytulić się nie ma do kogo... Gdzie ta wiosna?

czwartek, 09 lutego 2012

Jak wczoraj obiecałam, machnęłam kilka fotek dla otulacza. Nawet na ludziu ;) Co prawda z braku innych opcji musiałam sama sobie je zrobić, i to telefonem, ale zawsze to coś. Może wkrótce uda się zrobić coś na docelowej właścicielce? Kto wie ;)

Zbliżenie na warkocze:

 

otulacz

 

otulacz

Mistrzyni drugiego planu zawsze gotowa ;)

 

otulacz

 

Ja jak zawsze mocno niewyględna. Ja nie wiem, nigdy mi się nawet nie chce zrobić mejkapa do tych fotek ;) Ale cóż, taka moja uroda wątpliwa ;) Poza tym fotka robiona zaraz po malowaniu szafki w łazience ;) Nie ma to jak twórczy wypoczynek ;)

 

No i kilka danych o otulaczu. Zrobiłam go z 6 motków cudnej włóczki Nepal. Część warkoczowa robiona w poprzek na drutach KP 5.0, totalnie na oko, bez liczenia rzędów ;) Użyłam za to skróconych rzędów. Potem całość zszyłam, wzdłuż jednego z boków nabrałam oczka na golf i wydziergałam go na drutach KP nr 6.0. Włóczki mi zostało może z 15 cm ;)

środa, 08 lutego 2012

... te moje 28 urodziny:/ Wzięłam sobie wolne, żeby ten dzień spędzić w domu i to był chyba błąd. Co to za święto, gdy spędza się je z daleka od ukochanej osoby? No cóż... Czasem trzeba na smutno chyba... Chociaż nie powiem, pamiętało o mnie mnóstwo osób, odebrałam dziś dużo telefonów z życzeniami.

Poza tym wolny dzień wykorzystałam na skończenie otulacza :) Wyszedł fajniejszy niż pierwszy, który robiłam. I ten kolor... Może jutro przy dziennym świetle pyknę parę fotek. Teraz trzeba kontynuować moją tunikę no i czas się zabrać za jakiś malutki sweterek dla nowego członka rodziny :) Ale jutro druty zamieniam na taki sprzęt:

 

malowanie

Mam zamiar odnowić szafkę w łazience. Miałam to zrobić dzisiaj ale jakoś nie mogłam się za to zabrać, więc zrobię to jutro, bo też mam wolne. Jak wpadnę w twórczy szał to może i kuchnię i łazienkę odmaluję ;)

niedziela, 05 lutego 2012

... dziś mam. Wolna niedziela, więc odpoczywam :) Niestety znowu pobolewają mnie plecy, więc staram się trochę dziś leżeć więcej. Mam nadzieję, że nie będzie ze mną tak jak ostatnio, ale to chyba znak, że trzeba się porządnie wziąć za siebie, bo z kręgosłupem to nie ma żartów. Więc moja aktywność dziś jest ograniczona do intensywnego drutowania. 

Mróz nadal trzyma, ręce mam poprzymrażane, czerwone, suche i piekące. Nie wiem skąd to się wzięło, bo chodzę w ciepłych rękawicach. Ale jednak. Nawilżanie mało daje, bo jak je nasmaruję to od razu zaczyna mocniej piec :/

No i z nowości to zostałam w tym tygodniu ciocią :) Urodził się Bartuś, syn brata mojego męża. Mam nadzieję, że niedługo będę mogła go poznać :) 

A poza tym to nic ciekawego u nas. Praca-dom, praca-dom, i tak w kółko. Za mężem tęskno coraz bardziej. Niby już bliżej niż dalej do jego powrotu, ale jakoś coraz ciężej jest mi samej. Mam nadzieję, że czas do wiosny szybko zleci i w końcu będziemy w komplecie.

czwartek, 02 lutego 2012

... ale ostatnio intensywnie plotę też włóczkowe warkocze ;)

 

otulacz

 

Zaczęłam otulacz dla koleżanki i nie mogę się od niego oderwać. Jak mam wolną chwilę to siadam i plotę ;) Podobny otulacz zrobiłam sobie prawie rok temu, teraz postanowiłam wprowadzić małą zmianę, mianowicie duże warkocze robię w przeciwnych kierunkach, w moim szły w jedną stronę. Nie liczę też oczek, rzędów, sploty robię na oko. Zobaczymy, gdzie mnie to zaprowadzi ;) 

A po za tym? Zimno! Dziś rano u mnie na trzecim piętrze termometr pokazał -22 stopnie. Jutro ma być jeszcze zimniej, dobrze, że mam wolne ;) Dziś idę do pracy na popołudnie, mam tylko nadzieję, że uda mi się z kimś zabrać po pracy po mogę przymarznąć do chodnika ;) Ja chcę już wiosnę! I to nie tylko z powodu ciepła ;)