Kategorie: Wszystkie | drutowo | kuchennie | życiowo
RSS
wtorek, 19 lutego 2013

... i obie naraz! Znowu sypie! Sypało wczoraj, sypało w nocy, dziś w dzień, sypie nadal i chyba nie ma zamiaru przestać! A stary w polu... Może i jego już zasypało, bo pół dnia się nie odzywa. A ja dziś pełny chill out - ciepły kocyk, serial i druciki... I w kuchni przy garnuszkach pół dnia. Wolne przecież dziś! Młoda też dziś w domu została, bo znowu się zaziębiła. Ale jutro już koniec krótkiej laby, trzeba wracać do pracy. Dużo czasu w pracy spędzam ostatnio, bo koleżanka poszła na zwolnienie, a jeden dzień nam doleciał, bo ktoś mądry tam na górze wymyślił, że czemu by tak nie otworzyć szmatlandów również niedzielę (!) Mało tego, w niedziele robimy też wymianę towaru. Grrr, to drażliwy  temat raczej. Mam nadzieję, że jakoś niebawem uda mi się znaleźć sobie jakąś lepszą pracę, bo w tej to już takie cuda wymyślają, że szkoda gadać.

 

A! i dementuję, nasz stary tv wcale się nie zepsuł- co to to nie, przecież niezniszczalny był ;) Wtajemniczeni wiedzą o co chodzi ;) Ale jak się wystarczająco długo wierci dziurę...

wtorek, 12 lutego 2013

I znowu dawno mnie tu nie było ;) Człowiek jak zawsze zalatany, a do tego znowu zepsuł mi się komputer i muszę korzystać z laptopa męża, a za nim nie przepadam. Co u nas? Miałam w zeszłym tygodniu urodziny. I nawet mąż zabrał mnie do knajpki na moje ulubione skrzydełka ;) Myślę, że też związek z moimi urodzinami miał też fakt, że w końcu udało mi się go namówić na wymianę telewizora :D Pożegnaliśmy stare kineskopowe pudło i na szafce rozgościło się LEDowe cudo :) A żeby samotne nie było to do pary ma też nowiuśkiego xboxa kinect ;) I koniec leniwych wieczorów na kanapie :) Ale nie tak do końca, bo drutów nie porzuciłam, a nie da się chyba dziergać podrygując przed ekranem telewizora ;) Teraz kończę coś różowego (tym razem dla mnie) i biorę się w reszcie za pełnowymiarowy projekt. Nie za rękawiczki, otulacze, czapki, ale za konkretną dzianinę ;)

Poza tym to u nas chyba nic nowego. Na szczęście nie chorujemy, ganiamy na trasie praca-przedszkole-dom i jakoś czas umyka. Byle do wiosny ;)