Kategorie: Wszystkie | drutowo | kuchennie | życiowo
RSS
czwartek, 27 lutego 2014

Mam szpital w domu. Starsza już cały poprzedni tydzień była w domu, bo kaszlała nieludzko i gorączkowała. W niedzielę dostała takiego skórnego odczynu alergicznego, że musiałam ją na pogotowie wieźć, dostała zastrzyk i kupę leków do domu. Do tego rozwinęło się przeziębienie, nie gorączkuje już ale ma straszny katar i nadal kaszel. Mały kaszelek podłapał i musiałam w poniedziałek z dwójką lecieć do przychodni, a ludzi było tyle, że ledwo udało mi się dzieci zarejestrować. Teraz są w domu, mała dostaje leki, mały ma inhalacje. Na szczęście mąż jeszcze na poligon nie pojechał, jest w domu na urlopie, to jakoś idzie ogarnąć dom wariatów z jego pomocą ;)

No i dużymi krokami zbliża się 9 marca, kiedy to Kostek zostanie ochrzczony. Zrobiłam mu z tej okazji kocyk :)

 

 

kocyk na drutach

 

kocyk na drutach

 

Wykonany został na drutach 3,5 z 6 motków Drops Baby Merino.

Ma ok. 120x120 cm i dłubałam go ze 2 czy 3 tygodnie z tymi moimi marudami.

piątek, 21 lutego 2014

O matko, moja frekwencja na blogu jest przerażająca. Na usprawiedliwienie napiszę, że najmłodszy w rodzinie skutecznie absorbuje moją uwagę i czas. Charakterny chłopak z niego rośnie, pokazuje codziennie kto tu rządzi. Nie lubi być sam, uwielbia uwagę i obecność innych. A jak jest zmęczony to już nie zamyka słodko ocząt odpływając w objęcia morfeusza, lecz wstępuje w niego licho jakieś i wydziera się aż chrypnie i wydaje z siebie dźwięki jak pingwin. Dopatrywałam się choroby, kolek, bólu nerek, a to wygląda na to, że zwykłe męskie chimery. Cóż, trzeba przeczekać. Na pocieszenie fakt, że dziś jestem po pierwszej od prawie roku przespanej nocy :D Chrzciny mamy też za pasem, więc czasu będzie jeszcze mniej. Niestety latanie po lekarzach też nie ustało, wręcz przeciwnie, wczoraj dostałam dla małego skierowanie do kardiologa. Czy to się kiedyś skończy? Mała też aktualnie chora, cały tydzień siedzi w domu, nudzi się już biedna, ale idzie ku dobremu, więc myślę, że w poniedziałek wróci do przedszkola.

A jak już mam te nieliczne chwile dla siebie, kiedy dzieci śpią/bawią się, mieszkanie jest posprzątane, obiad ugotowany i udaję że nie widzę góry ciuchów do prasowania, siedzę z drutami i dłubię małego kocyk do chrztu. W międzyczasie wpadły mi zamówienia na maluśkie butki, na szczęście robi się je szybko dość, ale szczerze mówiąc troszkę mi już zbrzydły. Ale pochwalę się efektami ;)

 

butki

 

butki