Kategorie: Wszystkie | drutowo | kuchennie | życiowo
RSS
środa, 30 listopada 2011

... dość nerwowy dzień. A to dlatego, że po południu mam zabieg, którego trochę się boję :/ Mam nadzieję, że wszystko pójdzie gładko i jutro Wam napiszę, że strach ma wielkie oczy :)

Dziś wieczorem o nieludzkiej porze (godz. 21) mam mieć w pracy szkolenie dotyczące inwentaryzacji. Jeżeli będzie wszystko dobrze, to oczywiście się na nie wybiorę. Chciałabym też po zabiegu pochodzić trochę po mieście, bo muszę kupić młodej prezent na Mikołajki. Z pracy zwrócą mi za to aż 150 zł o ile do 4 grudnia przyniosę fakturę. Więc czasu jest niewiele, a szkoda byłoby nie skorzystać.

Co poza tym? A jakoś nic nowego. W pracy po staremu, w domu też. Mała zrobiła się naprawdę wredna, wydaje mi się, że trochę na mnie odreagowuje brak taty. U niani zachowuje się bez zarzutu, a jak tylko mam wolne to mi funduje mały horror. I nie ma dnia, żeby się nie żaliła, że tęskni za tatą. A jeszcze tyle czasu przed nami... Nic to, jakoś trzeba będzie sobie z tym poradzić.

poniedziałek, 28 listopada 2011

Dziś, mimo, że mam wolne, wyszedł mi dość pracowity dzień. Jak zapowiedziałam, zrobiłam pierogi. Chciało mi się ich już od dawna, ale jakoś nie mogłam się za nie zabrać. W końcu udało się dzisiaj. Pyyyyyszne były ;) Zachciało mi się też czegoś słodkiego i popełniłam wafle ;) Duch kulinarny wraca? ;)

Jednak nie tylko w kuchni odwaliłam kawał dobrej roboty. Wzięłam się w końcu za porządki w szafie małej, posegregowałam ciuchy. Te za mała poprasowałam, zrobiłam zdjęcia i wystawiłam na allegro. Dobrze, że przyszło mi do głowy przymierzyć małej zeszłoroczną kurtkę zimową. Byłam przekonana, że będzie na nią dobra, bo w zeszłym roku była jeszcze sporo za duża. Jednak okazało się, że jest za mała :( Więc trzeba kupić nową. Żebym nie przymierzyła to z pierwszym śniegiem spotkałaby mnie niespodzianka ;)

Zaczęłam też szalik do kompletu do czapki pokazywanej tu ostatnio. Mam nadzieję, że szybko skończę, bo mam w planach naprawdę świetny projekt ;)

niedziela, 27 listopada 2011

... tygodnia. Wczoraj i dziś pracowałam, roboty było sporo, bo w weekend zawsze jest dużo ludzi. Ale ja lubię pracować w weekend, bo zawsze coś się dzieje i dzień jakoś szybciej mija. Jutro mam wolne, to sobie odpocznę ;) Chociaż niekoniecznie, bo mam w planach zrobienie pierogów, bo strasznie mi coś się ich chce ostatnio ;)

W środę idę na mały zabieg, musiałam wziąć na ten dzień wolne. Wieczorem mamy w pracy ważne szkolenie z inwentaryzacji i mam nadzieję, że będę w niezłej formie i będę mogła na nim się pojawić. Zwolnienia też nie mam zamiaru brać, więc mam nadzieję, że nie będzie żadnych komplikacji.

Czapa trafiła do właścicielki, która jest z niej bardzo zadowolona. Teraz czas brać się za szalik do kompletu ;)

piątek, 25 listopada 2011

... być niezwykle ekspresowym projektem. Przysiadłam wczoraj trochę i już jest gotowa ;) Z efektu jestem zadowolona. Co prawda włóczka strasznie się rozdwaja przy nabieraniu oczek, odkręca się i trzeba bardzo uważać, żeby jej nie porwać, ale potem w robocie jest już ok.

A oto i ona:

 

czapka

 

czapka

 

czapka

 

czapka

 

Czapa została wykonana z niecałego motka włóczki Himalaya Padisah na drutach Addi 4,5 i 5,0.

No to teraz tylko szalik dorobić do niej i po robocie.

A dziś nerwowy dzień się zapowiada. Wieczorem mam wizytę u lekarza, której się porządnie boję. Trzymajcie kciuki!

czwartek, 24 listopada 2011

... wczoraj się pochwaliłam, że coś tam dziergam, to może jeszcze to udokumentuję ;)

 

skarpetki

Tu tworzą się skarpety koledze na zamówienie. Będą takie same jak te, które zrobiłam mężowi, tylko w innym kolorze.

 

czapka

A tu powstaje czapa. I też będzie komuś. Niania mojej córy prosiła mnie żebym jej zrobiła czapkę i szalik. Wygrzebałam z szafy motki Himalaya Padisah i od razu zarzuciłam na druty.

 

Dziś i jutro mam wolne, więc może nadgonię z robotą. I nawet coś mam zamiar ugotować ;)

środa, 23 listopada 2011

... nic ciekawego się nie działo. W pracy normalnie, z tym, że wygląda na to, że przedłużenie mojej umowy jest raczej pewne. Zostałam wpisana w plan inwentaryzacji, także w styczniu nadal będę pracować ;) To rewelacyjna wiadomość :) Kobieta domowa chyba prędko nie powróci w domowe pielesze ;)

W codziennym życiu niewiele mi się dzieje, ale na drutach i owszem. Zawiesiłam na razie otulacz z alpaki, chyba zostanie jednak przeznaczona na sweter, a raczej na tunikę. Teraz dziergam dwie rzeczy nie dla siebie, na zamówienie. Skarpetki koledze i jeszcze jednej osobie czapkę. To tego będzie i szalik. Może jutro przy dziennym świetle zrobię i wrzucę jakieś zdjęcia.

Jutro i pojutrze mam wolne. Na piątek planuję wizytę u lekarza, jutro sama nie wiem. Może umyję okna, a może polelaczę się trochę ;)

poniedziałek, 21 listopada 2011

... na pysk dzisiaj. Miałam bardzo ciężką noc, zasnęłam przed północą, obudziłam się o trzeciej i już praktycznie spania nie było. W pracy też lekko nie było, bo przewaliłam dziś siedem palet z farbami... Od czasu implantacji sklepu się tyle nie naciągałam i muszę przyznać, że nogi mi w tyłek już włażą.

I dziś w pracy miało miejsce dość zabawne zdarzenie. Zauważyłam w sklepie czterech żołnierzy w mundurach. I od razu ryczeć mi się zachciało. Pierwszy raz od wyjazdu mojego męża. Sama nie wiem co mi odbiło ;) Ale aż zabrałam się i poszłam na magazyn ochłonąć bo inaczej byłby ryk jak nic. 

A teraz usiadłam z kawką po pracy do kompa, bo się z mężem na skajpaju umówiłam, ale właśnie napisał, że teraz nie może. No może później się uda ;)

niedziela, 20 listopada 2011

Dzisiaj wreszcie mam wolne :) Wczorajszy dzień w pracy minął mi dość szybko. Na ostatnią godzinę zostałam sama na swoim dziale i miałam dwóch tak absorbujących klientów, że nawet nie zauważyłam kiedy nadszedł czas, żeby iść do domu ;)

Na dzisiejszy dzień planów brak. Słodkie lenistwo, to jest to, co mam zamiar robić przez całą niedzielę. No może obiad jakiś ugotuję, raz na jakiś czas trzeba zjeść coś ciepłego ;) No i może zacznę zamówione skarpety. I nic więcej nie robię :)

Mąż mój od przedwczoraj się nie odzywa, ale widocznie nie może. Jestem daleka od paniki, ale nie lubię takiej ciszy z jego strony. A że sama mówiłam, że nie chcę wiedzieć co i gdzie dokładnie robi, to nie mam pojęcia co się z nim dzieje. Nic to. Będzie mógł to napisze lub zadzwoni.

Miłej niedzieli kochani!

piątek, 18 listopada 2011

... ku świętom :) Od wczoraj mam w salonie pięknie wyprany dywan i pufy ;) Jestem bardzo zadowolona w efektu :) Posprzątałam też dziś przed pracą mieszkanie, żeby wszędzie było czysto :)

A rano miałam miłą niespodziankę. Wstałam, jak co dzień włączyłam komputer i poszłam zaparzyć sobie kawkę. Wracam, a tu już mój mąż dobija się na skajpaju ;) Długo nie pogadaliśmy, ale jednak :) Miły początek dnia.

Dziś pracuję na popołudnie, więc niedługo trzeba będzie zacząć się szykować. Jeszcze jutro praca a w niedzielę wolne :) Jak patrzę w kalendarz i myślę sobie, że już za miesiąc będzie przedświąteczna gorączka w pełni to nie mogę uwierzyć jak ten czas szybko mija.

I jeszcze się pochwalę :) Mam pierwsze zlecenie na zarobkowe dzierganie ;) Muszę popełnić dwie pary skarpetek, jedne męskie, a drugie damskie. Trzeba wziąć się do roboty, niestety moje alpaki będą musiały poczekać. A jeszcze rok temu nie przyszło mi nawet do głowy, że mogłabym sobie choć szalik udziergać...

środa, 16 listopada 2011

Tak! Moje skarpetki skończone! Długo to trwało, nie wiem czy którykolwiek sweter zajął mi tyle czasu ;) Ale w sumie to i po druty nie sięgałam codziennie. Doba za krótka, rąk za mało ;) No ale efektem już mogę się pochwalić ;)

 

skarpetki

 

skarpetki

 

skarpetki

 

Skarpetki wydziergałam z niepełnego motka włóczki Trekking Color na drutach drewnianych KP 2,5.

A dziś przyszły alpaki i już czekają na przerobienie :D

 

alpaka

 

 

 

 
1 , 2