Kategorie: Wszystkie | drutowo | kuchennie | życiowo
RSS
poniedziałek, 31 grudnia 2012

No i grudzień śmignął przed oczami. Dosłownie śmignął, nie mam pojęcia kiedy i jak to się stało. Po świętach zostało tylko mgliste wspomnienie i pora żegnać stary rok. Parę osób pytało w komentarzach o moją pracę w Wigilię. Uwinęłyśmy się piorunem i po 3 godzinach byłam już w domu. Pojechaliśmy do moich rodziców i Karola siostry i około północy wróciliśmy do domu z przychówkiem, a dokładnie z siostrzenicą męża. Święta domowe, rodzinne, bez latania, ganiania. Gości mieliśmy, więc było wesoło. I chyba pierwszy raz nic z jedzenia nie wyrzuciłam-wszystko zostało pożarte. Dziś znów pracuję, ale tylko 3 godziny i wieczorem śmigamy na małą domówkę do męża siostry. Mała też zadowolona, bo są tam jej dwie rówieśnice, więc nudzić się nie będzie.

 

No to czas na małe podsumowanie.

Jaki był ten stary rok? 

- mąż wrócił cały i zdrowy do domu! (+)

- Karola dostała się do przedszkola i z radością do niego chodzi (+)

- jakimś cudem zdobyłam prawo jazdy, ba! jeżdżę regularnie (+)

- nadzialiśmy się boleśnie przy próbie zakupu mieszkania i jesteśmy w plecy niezłą kasę (-)

- wreszcie nie mamy kredytów! (+)

- zostałam zwolniona z pracy, którą bardzo lubiłam (-)

- po 3 miesiącach bezrobocia znalazłam nową (+)

 

Wychodzi na to, że rok był ogólnie dobry :) Oby następny był jeszcze lepszy, tego sobie jak i Wam wszystkim życzę!

 

A postanowienia na nowy rok? Chyba nie mam żadnych... Oby dobrze nam się wiodło, w zdrowiu i miłości... no i żeby kasa była, a jak!

środa, 19 grudnia 2012

Normalnie szok. Śnieg zaczął padać w sobotę i tak się rozhulał, że dopiero dziś skończył. Zasypane jest wszystko. Nawet w centrum miasta asfalt biały. Biały i śliski. U nas na osiedlu zaparkujesz jak sobie parking odkopiesz :) Oczywiście histeryczka od soboty za kierownicę nie wsiada. Czekam na bardziej sprzyjające warunki przyrody, czytaj czarny asfalt, bo jak widzę co się dzieje to jakoś nie spieszy mi się za kierownicę ;) Miejski krajobraz:

 

zima

 

zima

 

zima

 

Nieźle, nie?

 

A ja w wolnych od pracy chwilach przygotowuję się do świąt i dziergam ostatnie prezenty. Mąż został obdarowany (tak, prezent już dostał) zestawem rękawiczki+czapa, do kompletu powstanie jeszcze komin, ale to już raczej po świętach. Zestaw obfocony :)

 

rękawiczki na drutach

 

Rękawiczki to testowany przeze mnie wzór Justyny, dostępny na Ravelry za darmo. Włóczka: 2 motki Drops Lima, Druty KP 4,5.

 

Do kompletu czapa:

 

czapka na drutach

 

To już moja radosna twórczość. Włóczka: 1.5 motka Drops Nepal, druty KP 4,00 i 5,00.

 

 

piątek, 14 grudnia 2012

Tak! Ja, odwieczny wróg wszelkich czap! Zrobiłam już kilka, i w zeszłym, i w tym roku, kilka jest też w planach, ale to jest pierwsza zrobiona dla mnie. I podoba mi się skubana! I sama w sobie, i na mojej głowie :) Chyba nawet będzie noszona! O! Na zdjęciach jeszcze przed blokowaniem, zresztą sama nie wiem czy blokować będę, co najwyżej parą. 

 

czapa

 

 

czapa

 

czapa

 

No i wyszedł mi komplet do zeszłorocznego komina :) Wzór to Dripping on the Side Justyny Lorkowskiej, czyli Lete, zresztą wygrany przeze mnie w jednym z jej wielu przedświątecznych konkursów :) Poszło mi na niego 2 motki Nepala. Druty KP 4,00 i 5,00. 

Teraz wpadam w szał przedświątecznego dziergania bo w planach komin dla koleżanki oraz komin, czapka i rękawiczki dla męża. Czekam na włóczki i zabieram się za robotę, bo czasu jest coraz mniej. 

Mała wreszcie wyzdrowiała i poleciała już dziś do przedszkola. A po jej powrocie czeka mnie dziś ubieranie choinki, bo już dłużej zwlekać się nie da... Jak się ma pięciolatkę w domu to choinka musi stać odpowiednio wcześniej przed świętami :)

poniedziałek, 10 grudnia 2012

Dziś robótkowo. Na prośbę jednej Gosi powstała dziś na szybkiego sesja zdjęciowa udziergu, z którego nie jestem do końca zadowolona. Tunika została skończona w połowie września, ale jakoś nie mogłam się ogarnąć i zrobić zdjęć. Dziś poszłam w łaskę do męża i są. Jakoś marna, modelka też, z tuniki też nie jestem do końca zadowolona. Jakaś taka duża mi wyszła i nie mam do niej w ogóle serca. I nie wiem co z nią zrobić. Spruć trochę szkoda, bo jednak trochę pracy w nią włożyłam. Na razie leży w szafie i czeka na lepsze dni. 

 

bulle

 

bulle

 

bulle

 

bulle

 

Oczywiście mistrzyni drugiego planu wepchnęła się na plan pierwszy :) Widać po niej że ma zapalenie uszu? Chyba nie bardzo ;)

 

Wracając do tuniki, wzór to Bulle dostępny na Ravelry. Wydziergałam ją na drutach KP 3,5 z 5 motków dropsowej Alpaki, na detale zużyłam 2 motki Alpaki morskiej i 2 drewniane guziki :)

piątek, 07 grudnia 2012

... zima... Zasypało nas śniegiem, zamroziło konkretnie. Mikołajki białe, to może jest też szansa na śnieg na święta? Święta... Co roku wiedzieliśmy jak będą wyglądać, a w tym... nic nie wiadomo. Planów sprecyzowanych brak, rodzina męża nie może się dogadać gdzie i czy w ogóle będzie rodzinna wigilia... Ja to coraz częściej myślę o tym, żeby zacząć jeść kolację wigilijną w domu, tylko we troje... Jakoś szczególnie w tym roku, jak wiem, że większość tego dnia spędzę w pracy i wcale nie będzie mi się chciało nigdzie jechać. Ale zobaczymy jak to będzie.

Jakoś tak świątecznie mi się w głowie zrobiło, a to pewnie dlatego, że kupowałyśmy dziś ozdoby świąteczne do sklepu. W mieście już przedświąteczny gwar, ludzie szukają prezentów. U mnie większość prezentów będzie zrobiona ręcznie (matko, kiedy ja się wyrobię?), zresztą na szczęście nie będzie ich znowu aż tak dużo. Największy problem jak zawsze będzie z małą, miałam już niezłą zagwozdkę szukając jej czegoś na mikołajki. A propos: mała dalej chora, na antybiotyku, ale na szczęście już nie gorączkuje. Jutro Karol śmiga z nią do laryngologa, bo uszy jej zatkało i mam przygłuchego dzieciaka. Jak ona ogląda bajki to cały pion słyszy ;) Mam tylko nadzieję, że podkuruje się jeszcze przez weekend i od poniedziałku wróci do przedszkola. Musi się przygotowywać do jasełek, bo trafiła jej się zacna rola Maryi :)

niedziela, 02 grudnia 2012

... czas zacząć. Może jak zrobię wpis na samym początku to uda mi się w tym miesiącu zrobić więcej niż jeden? Oby!

Grudzień zaczyna się pod znakiem choróbsk. Zośka przeziębiona, Karol z naderwanym ścięgnem a ja z grypą żołądkową. Pięknie, nie? 

Wczoraj też dowiedziałam się, że będę miała fantastyczną Wigilię. Normalnie w sklepie mamy co tydzień w poniedziałki 100% wymiany towaru, co znaczy, że w soboty zostajemy po pracy, zdejmujemy wszystko z wieszaków, ważymy i chowamy, a na wieszaki zawieszamy prawie tonę nowego towaru i sprzątamy. Zazwyczaj zajmuje nam to 4-7 godzin. No i gdzieś tam na górze wpadli na genialny pomysł, że mamy to samo odstawić w Wigilię. Praca do 13, a potem wymiana towaru. Znaczy to, że przy dobrych wiatrach będę w pracy do 17. Normalnie mnie to osłabia. Całe gówno człowiekowi płacą a wymagają nie wiadomo czego. Jak to znajoma powiedziała, zwykły szmatland, a mają się za salon Armaniego. No cóż, jeszcze gdzieś z tyłu głowy tli się nadzieja, że może nie jest to ostateczna decyzja. Pożyjemy, zobaczymy. 

Pochwalę się też udziergiem. Podwójnym ;) Poczyniłam kolejną chustę. Wyszła piękna i WIELKA. Włóczki zostało, więc do kompletu powstały rękawiczki. Komplecik już jest używany dość często, jestem z niego zadowolona. 

 

chusta

 

Chusta to Riparian Justyny. Poszło na niego półtora motka włóczki Malabrigo Sock, mój ulubiony kolor Persia. Druty Addi 3,75.

Rękawiczki - Knotty Gloves. Pozostałe pół motka i druty KP 2,5.

Oba wzory są dostępne na Ravelry.

 

 

Od czasu jak skończyłam tą chustę zdążyłam też machnąć mężowi czapkę i sobie zimowy otulacz, może kiedyś i zdjęcia będą. Aktualnie rozpoczęty sezon gwiazdkowych prezentów-na drutach chusta dla siostry.

 

W komentarzach pojawiły się pytania o to, czy robię na drutach na zamówienie, także o konkretne projekty. Jeżeli ktoś naprawdę jest zainteresowany proszę o maila na lenny84@wp.pl lub zonatrepa@blox.pl odezwę się na pewno i wtedy może uda się jakoś dogadać ;)