Kategorie: Wszystkie | drutowo | kuchennie | życiowo
RSS
czwartek, 26 kwietnia 2012

... tego wojska. Oczywiście dziś okazało się, że będzie poślizg i jednak dłużej będę musiała czekać na swojego męża. Niby to tylko kilka dni, ale strasznie mnie to zdołowało. Nie łudzę się już, że po niego wyjadę, moje plany szlak trafił :( 

Nie wiem czemu, ale strasznie jest dla mnie ciężka ta końcówka. Gorsza niż pierwsze tygodnie po jego wyjeździe... Nie mogę sobie miejsca znaleźć, jakoś tak mi źle...  Tęsknię... Nic nie pomaga, zakupy, fryzjer, kosmetyczka, no cholera nic! Niech to już się skończy bo normalnie pierdolca dostanę!

poniedziałek, 23 kwietnia 2012

... mój mąż rozpoczął podróż do domu. Przed nim jeszcze kilka przystanków, kilka dni, ale już powoli zaczynam czuć, że to dzieje się naprawdę :) Miałam w planach jechać po niego do jednostki, gdzie zdaje broń, ale nie dostałam w pracy wolnego, mimo, że mój kierownik wstawił się za mną u dyrektora i powiedział, jaka jest sytuacja. Ale niestety, nic nie udało się wskórać. Mam jeszcze nadzieję, że dzięki temu że loty trochę poprzyspieszali to mój mąż wróci dzień wcześniej i jednak po niego wyjadę. Zaklinam to już w myślach :)

Dziś w planach mam pierwszy etap przygotowań, czyli zrobienie miejsca w szafkach. Mój mąż otóż popakował wszystkie swoje rzeczy przed wyjazdem w jedno miejsce. A pustki w szafkach oczywiście zapełniłam swoimi rzeczami, np włóczkami. Teraz czas to wszystko poogarniać. Także dziś inauguracja przygotowań do powrotu :) 

Od jakiegoś czasu codziennie słyszę pytanie: wrócił już? Strasznie mnie to drażniło, bo ta końcówka dłużyła się niemiłosiernie i takie pytanie było jak pytanie ciężarnej w ostatnim miesiącu, czy jeszcze nie urodziła ;) Ale teraz, jak już został raptem tydzień, może z lekkim okładem, zaczynam na to pytanie odpowiadać z uśmiechem :)

07:19, zona_trepa , życiowo
Link Komentarze (6) »
środa, 18 kwietnia 2012

... mi to czekanie już. Wiem, że to już końcówka, ale jakoś tak się cięgnie, czasoprzyspieszacz by się przydał jak nic. Myślałam, że ciężko mi będzie na początku, ale koniec to droga przez mękę. Wszyscy pytają, czy już wrócił, to pytanie słyszę codziennie. Koleżanek mężowie albo już w domu albo w drodze a ten mój jak siedział tam tak siedzi. Ech...

A czekając... pracuję intensywnie, bo sezon w pełni. Czasem nie ma się dosłownie kiedy po tyłku podrapać. Ale to dobrze, ja lubię jak dużo się dzieje ;) Jeżdżę też, uczę się tych cholernych parkowań... No i dziergam oczywiście. Do skończenia mojego ukochanego Ecuadora bardzo blisko :)

No i w nielicznych wolnych chwilach korzystamy z młodą z wiosny. No i z nowej hulajnogi ;)

 

wiosna

 

Rzadko piszę, ale jakoś czasu brak, weny i ciekawych wydarzeń do opisania. Po prostu nic ciekawego się nie dzieje. 

 

sobota, 14 kwietnia 2012

 

tym właśnie. Bo tęsknię, bo mi smutno, bo mi źle... Bo kocham to wykonanie i mam ciarki i łzy w oczach gdy go słucham. Chyba już wiecie, kto jest moim faworytem w X Factor?

czwartek, 12 kwietnia 2012

Święta minęły nam spokojnie. Odwiedziłyśmy rodzinę, spędziłyśmy miło czas. Trochę smutne święta, bo kolejne takie puste w "zdekompletowanej" rodzinie :/  Ale prawdopodobnie na jakiś czas ostatnie ;) Jeszcze trzy tygodnie i brakujący puzzel wróci na swoje miejsce ;)

W pracy po świętach szał zmian. Dyrektor zrobił rotację kierowników między działami i my również mamy nowego kierownika. Zobaczymy, jak się sprawdzi takie rozwiązanie.

Kontynuuję też naukę jazdy, idzie mi coraz lepiej. Ech, chciałabym już być po egzaminie, mieć za sobą te nerwy. Nie zaplanowałam jeszcze daty egzaminu, ale pewnie wstrzymam się do powrotu męża, będę miała mniej na głowie.

A małą dziś zapisałam do przedszkola, przecież pięciolatki obowiązkowo już idą w tym roku. No i dobrze, w końcu dzieciak pójdzie do rówieśników. Zrobiłyśmy mały obchód po przedszkolu, młodej się podobało. No ciekawe jak małemu pyskaczowi będzie tam szło ;)

No i u nas to wszystko. Stare biedy, nowych brak ;)

sobota, 07 kwietnia 2012

W tym tygodniu totalnie nie miałam czasu na nic, ciągle praca, jazdy... Wszystkie przygotowania do Świąt zostały mi na dzisiaj. Co prawda jutro po śniadaniu jedziemy na wieś i wracamy w poniedziałek, ale przecież z pustymi rękami nie pojadę ;) Więc dziś szał gotowania i sprzątania. Święconka już przygotowana w koszyczku, niebawem pójdziemy z małą do kościoła. Potem jakieś zakupy i do dzieła!

A Wam kochani życzę przede wszystkim zdrowia i szczęścia w nadchodzące Święta. Niech niczego wam nie zabraknie, a te dni miną w wesołej i rodzinnej atmosferze :)

poniedziałek, 02 kwietnia 2012

... bo już po urlopie. Te kilka dni śmignęło mi nie wiadomo kiedy. Nawet nie zdążyłam zrobić wszystkiego, co sobie zaplanowałam. Owszem, odmalowałam łazienkę, kuchnię i przedpokój, ale futryn i drzwi już nie. A wszystko dlatego, że cały weekend miałam gości. Teraz nie wiem, kiedy się za to zabiorę. Mam nadzieję, że zdążę przed powrotem męża. A czasu coraz mniej ;)

Dziś byłam w pracy na rano i miałam mnóstwo roboty. Dzień minął nie wiadomo kiedy. Urobiłam się po łokcie i na jeździe po pracy byłam nieprzytomna, robiłam śmieszne błędy. Stanowczo lepiej mi szło gdy jeździłam rano. Pogoda też nie służyła, dziś był prawdziwy kwiecień-plecień, przez cały dzień na przemian słońce i śnieg. Dziwna ta wiosna :/ Ale ważne, że już jest :) Po długiej, samotnej jesieni i takiej samej zimie czas na ocieplenie! I na mojego męża, który za miesiąc będzie już w domu :) Ach!