Kategorie: Wszystkie | drutowo | kuchennie | życiowo
RSS
wtorek, 31 maja 2011

... gdzie jest taki drugi kraj?

Tu zapomnisz chwile trudne,

Tu przeżyjesz życia maj!

 

Obiecana spacerowa fotorelacja w ramach pokusy ;)

 

Nasz deptak nad jeziorem:

jezioro

 

łódek pod dostatkiem, można tu też wynająć rower wodny:

jezioro

 

kaczuchy, zanim wyjęłam aparat wszystkie trzy spały ;)

kaczki

 

No i oczywiście młoda w niezwykle sprzyjających okolicznościach przyrody:

Karola

 

Karola

 

Przecież ci mówię, że już dość tych zdjęć!

Karola

 

... sielankowo całkiem ;) Słoneczko praży, pogoda piękna, na jeziorze za oknem łódki, kajaki, rowery wodne. Jutro będzie duży festyn rodzinny, jak nie będzie za mocno smalić to słonko to się wybierzemy z małą, jak będzie parno to poczekamy na głowę rodziny aż z pracy wróci i pod wieczór się wybierzemy. 

Dziś mąż pojechał rano do pracy. Jeszcze dwa dni w domu spędzi i na poligon. Z tego już do domu nie będzie przyjeżdżał, zobaczymy się dopiero pod koniec czerwca. Dobrze, że teraz te parę dni jest w domu. 

Kociak chyba (odpukać!) załapał w końcu, do czego służy kuweta. Wczoraj wypadek żaden mu się nie przytrafił. Widocznie łazienka okazała się dobrym miejscem na kuwetę. Nasza kotka też miała kuwetę w łazience, ale w tamtym mieszkaniu była łazienka większa. Tu jest mała i teraz jeszcze zawalisko doszło. Ale cóż, z dwojga złego wolę dziesięć razy dziennie zamiatać łazienkę ze żwirku niż sprzątać kupy po kątach. 

 

poniedziałek, 30 maja 2011

... się dziś czuję. I biorę L4 od codziennych obowiązków.

Mąż w domu. Dziś wolne, dwa kolejne dni normalnie pracuje, a w czwartek jedzie na poligon w Polskę. Dobrze, że choć te parę dni mamy dla siebie.

Kot zaskoczył mnie pozytywnie nie doprowadzając łazienki do ruiny gdy został wczoraj w niej zamknięty na cały dzień. No i cały jego ekwipunek tam już został. I od wczoraj nie musiałam sprzątać jego pozostałości po kątach :)

A bambusowy sweterek Amelki ma już skończony korpusik, zostały rękawki i pliski dorobię chyba w poprzek.

niedziela, 29 maja 2011

...weekend minie, jak się okazuje. Wczoraj wieczorem jednak mąż przyjechał i zostaje do czwartku, kiedy to kolejny poligon się zaczyna. A w poniedziałek to nawet wolne ma i w domu zostaje ;) Dobrze, mała się ojcem nacieszy. 

A wracając do kota, odmieniło mu się. Od wczoraj robi poza kuwetą nie tylko w nocy, również w dzień :( Sika dalej do kuwety. Dziwne to jest. Jak widzę, że mu się chce to wkładam do kuwety, a on wręcz panicznie chce z niej uciec. Idzie zaraz do kąta i robi swoje. Szczerze mówiąc mam już tego dość i chyba jakiejś manii prześladowczej dostanę, już wszystko mi śmierdzi i chodzę wściekła. No i co ja mam z nim robić?

sobota, 28 maja 2011

Zasadniczo problem z kotem jest jeden: toaleta. W ciągu dnia jest ok. Korzysta normalnie w z kuwety, nie trzeba mu pokazywać co i jak, sam to dobrze wie. Nawet jak z małą wychodzimy na dwór i zostaje sam, nie pozostawia nigdzie nieczystości. Za to w nocy... W godzinach od 22 do 8 zachowuje się, jakby jego kuweta była zamknięta na trzy spusty. Kitra siępo kątach i tam załatwia potrzeby. Dziś przed szóstą już spać nie mogłam bo czułam że gdzieś narobił i nie mogłam znaleźć gdzie. Oczywiście w końcu znalazłam. Wrrr, cudny początek dnia. Oczywiście zaraz wsadziłam go do kuwety i dopiero po 3 minutach trzymania go tam na siłę zdecydował się wysikać. A tak zaraz by się ustawił gdzieś w kącie. Nie wiem, czemu mu tak odbija i nie może się nauczyć. Może dlatego, że jest samcem słabiej przyswaja wiedzę? Wszak nie od wczoraj wiadomo, że faceci są odporni na wiedzę...

Ot, taka sobotnia notka o sraniu kotów.

piątek, 27 maja 2011

... przypomniałam sobie wczoraj o czymś. Rozmawiałam z koleżanką o braniu udziału w różnych konkursach i wygrywaniu. Wymieniając swoje nagrody (a trochę tego było, jak się gra to się ma ;)) przypomniałam sobie o pewnym koncercie. W lokalnym radiu wygrałam bilety na koncert Kayah i Royal String Quartet. Było to wiosną ubiegłego roku. Wzięłam koleżankę i pojechałyśmy. Koncert odbywał się w Ogrodach Wigierskich, piękne okoliczności przyrody... Wszystko byłoby super, gdyby nie oberwanie chmury ;) Lało niesamowicie, dlatego było niecałe 100 osób. Rozstawiono kilka wielkich parasoli pod którymi kuliliśmy się z zimna. Dopóki nie zaczęli grać... Siedziałam jak zaczarowana. Byłam kiedyś na standardowym koncercie Kayah, ale to było zupełnie nie to... Skrzypce, piosenki specjalnie przearanżowane dla kwartetu smyczkowego, deszcz bębniący dookoła... Pięknie było :) Kameralnie tak... 

Gdyby była ładna pogoda to byłoby naprawdę pięknie w tych ogrodach, a tak było po prostu... magicznie :) Jeszcze raz chętnie bym zmokła :)

Najbardziej mam w pamięci tą piosenkę

 

czwartek, 26 maja 2011

Obiecany przepis na muffiny.

 

CHRUPIĄCE MUFFINY Z CZEKOLADĄ I TRUSKAWKAMI

 

Składniki:

- 140 g masła

- 3/4 szklanki cukru

- 3 jaja

- 1 i 3/4 szklanki mąki

- 2 łyżeczki proszku do pieczenia

- 10 truskawek (można dać więcej)

- szklanka kremu czekoladowego z chrupkami ryżowymi (może krem czekoladowy i garść chrupek)

 

Wykonanie:

Miękkie masło ucieramy na puch, caly czas miksując dodajemy kolejno cukier, jaja, mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia i rozgniecione widelcem truskawki. Ciasto wykładamy do papilotek do 2/3 ich wysokości, na wierzchu kładziemy łyżeczkę kremu i lekko mieszamy. Pieczemy do suchego patyczka ok. 25 minut w temperaturze 170 stopni.

 

Jak zawsze szybkie, proste i pyszne.

 

muffiny

 

 

muffiny

... a ja od rana wściekła. Jako kocia mama otrzymałam prezent od swojego kota. Dostał sraczki i z tej okazji zapomniał, gdzie jest jego kuweta i napaskudził i w mojej sypialni, i w małej pokoju. Jak przez dwa dni nie było kupy w kuwecie to myślałam, że może gdzieś zrobił w kącie. O naiwna, zapomniałam już jak to śmierdzi, nie mógł tego skitrać. Więc od rana sprzątanie i wietrzenie miałam. 

Ale córka jak należy złożyła życzenia i dała mi własnoręcznie wykonany wczoraj rysunek. Kochana ;)

Wczoraj też miałam niespodziewaną wizytę. Był u mnie pan policjant. Może zacznę od początku. Przed nami w tym mieszkaniu mieszkał facet, właściciel kilku sklepów spożywczych z kobietą i dzieckiem. Według moich przypuszczeń nie działo sięzbyt dobrze w tej rodzinie, mogą o tym świadczyć porozwalane drzwi we wszystkich pokojach (prawdopodobnie z kopniaka) czy pobita szyba łazienkowa. Ludzie ci wyprowadzili się z dnia na dzień (zostawiając po sobie niesamowity syf, ale to swoją drogą) i nie pozmieniali nigdzie swojego adresu. Po pół roku nadal przychodzą do nich listy, także z urzędów. No i pan policjant wczoraj był, bo ci ludzie się rozstali i ona złożyła sprawę o alimenty. I jako swój adres zamieszkania podała ten, gdzie ja teraz mieszkam. Policjant przyszedł ją przesłuchać a tu zonk. No powiedzcie mi, czy jest jakiś sens w tym wszystkim? Bo ja go nie widzę.

Dzisiaj zapowiada siemiły dzień, mimo porannej wścieklizny. Kamila z małą przyjeżdżają na kawę i przymiarkę sweterka. Czas najwyższy, bo jest go już tyle:

 

sweterek Amelki

Zapowiada się fajniejszy niż Karoli.

 

Wczoraj też upiekłam coś poza chlebem pierwszy raz od Wielkanocy. Były to chrupiące czekoladowo-truskawkowe muffiny według mojego pomysłu. Przepis na pewno wrzucę. A dziś kolejny chleb upiekę.

środa, 25 maja 2011

... straszliwie... Nie cierpię takiej pogody. Zawsze wtedy chodze napuchnięta, głowa mnie boli. W nocy też ostatnio się nie wysypiam, a to też nie pomaga. Czyli dzisiejszy dzień raczej nie będzie najłatwiejszy.

Wczoraj nie byłam jednak u weterynarza. Zaszłam do sklepu zoologicznego i tam mi odradzili tego na naszym osiedlu. Podobno drogi, wciska ludziom jakieś niepotrzebne szczepienia. Poradzono mi weterynarza z drugiego końca miasta. Pożałowałam kociaka, bo musiałby w gorącym empeku w kartonie wystraszony podróżować. Poczekam, aż mąż między poligonami na 2 dni do domu wpadnie i zawieziemy go samochodem. Bo ja prawka nie mam :/ Samochód też stoi aktualnie pod jednostką. Poczekam.

Dziś miała przyjechać koleżanka na kawę i przy okazji na przymiarkę córkowego sweterka, ale rano dostałam smsa, że jednak nie przyjedzie. Podejrzewam, że zanim się pojawi, to sweterek będzie już skończony. Wygląda na to, że będzie ładniejszy niż ten Karoli. Muszę też zamówić włóczkę sobie na bluzeczkę. Wizję już mam, wiem też mniej więcej z jakiej włóczki, tylko na kolor nie mogę się zdecydować. 

wtorek, 24 maja 2011

Wychodząc na zakupy machnęłam sobie kilka fotek w nowym wytworze. Zdjęcia marne, ale sama sobie lepszych nie umiem zrobić a jak wiecie mąż na wyjeździe. Ale po zakupach i spacerze stwierdzam, że jest noszalny i już go lubię ;)

 

sweter

 

sweter

 

sweter

zwróćcie uwagę na mistrzynię drugiego planu ;)

 

sweter

 

 

A na zakupach uległam namowom małej i kupiłam to:

 

truskawki

to już nasze, polskie :)

 

A oto co gówniarz wyprawia jak tylko go z oczu spuścić:

kot we włóczkach

 

I jeszcze nieciekawa wiadomość: chyba mięsień sobie naciągnęłam przy bieganiu czy coś, bo ledwo nogą powłóczę. Będzie przerwa w bieganiu :/

 
1 , 2 , 3 , 4