Kategorie: Wszystkie | drutowo | kuchennie | życiowo
RSS
środa, 31 sierpnia 2011

Mąż marnotrawny z córą wrócili wczoraj wieczorem. Tęskniłam za małą, ona za mną też. Nie mówiłam wam, że kot też tęsknił. Po każdym dzwonku domofonu siedział pod drzwiami, patrzył mi w oczy i zawodził przeraźliwie.

Z mężem jakoś się dogadałam. Od razu z mety powiedziałam co mi leży na wątrobie, nawet ku mojemu zaskoczeniu chyba zrozumiał. W normalnych okolicznościach nie dałabym się tak łatwo przeprosić, ale przy wizji nadchodzącej rozłąki szkoda mi czasu na kłótnie.

Dostałam wieeeelką torbę warzyw, więc dzisiaj będzie składanie. Muszę też posmażyć szczupaka, którego mąż przywiózł, no i w końcu rozmrozić lodówkę. Także dzień pracowity się zapowiada.

Na wieczór jestem wstępnie umówiona z koleżanką na kawę, więc nawet nie będzie pewnie kiedy drutów do łapek wziąć. A jestem już w moim Manu na etapie modelowania karczka rzędami skróconymi. Niestety obawiam się, że zabraknie mi włóczki, bo został mi jeden motek. Nic to, trzeba będzie zamówić. 

wtorek, 30 sierpnia 2011

... bezrobocia!

Dostałam dziś telefon, że od poniedziałku mam się stawić w pracy. Przeżyłam chwile grozy szukając swoich świadectw pracy i ukończenia szkół, już myślałam, że zaginęły w akcji przeprowadzki, ale jednak udało mi się je odnaleźć. 

Oczywiście trochę się denerwuję, ale przede wszystkim cieszę się, że wreszcie udało mi się coś znaleźć i jestem przekonana, że będzie mi się w nowej pracy podobało. 

Także drżyj Castoramo :)

Tagi: kobieta praca
16:37, zona_trepa , życiowo
Link Komentarze (2) »

... od wczoraj. Oczywiście wieczorem dowiedziałam się nagle, że mój mąż z małą nie przyjadą bo Karol ma dziś wolne. Wkurzyłam się, bo najpierw mówił, że wrócimy razem w niedzielę, potem, że w poniedziałek wróci z małą. I po raz kolejny pokazał co potrafi. Nie będę się rozpisywać na ten temat, napiszę tylko, że jest mi szalenie przykro i od jakiegoś czasu czuję, że on coraz mniej mnie szanuje. A ja coraz mniej mu ufam. Smutne... 

Smutne, smutne, ale jest też coś optymistycznego. Śniło mi się dzisiaj że zabijam wszy na czyjejś głowie. I były olbrzymie, nie wiem, czy tak wielkie występują w przyrodzie ;) No to rano rach-ciach zerknęłam w sennik i co przeczytałam?

widzieć wszy u kogoś: powodzenie

jeżeli są bardzo wielkie: bogactwo.

 

No, no no :) Trzeba chyba zagrać w totka :)


poniedziałek, 29 sierpnia 2011

... to, co tygryski lubią najbardziej czyli paczuszkę z włóczkami :) Zakupy raczej skromne, ale ja kupuję włóczkę jak już wiem, co chcę z niej zrobić, czyli pod konkretny projekt. Te trzy moteczki staną się w najbliższej przyszłości skarpetkami dla Karola (czarny), dla mnie (niebieski) i dla młodej (kolorowy).

włóczki

To mają być moje pierwsze skarpetki, mam nadzieję, że się udadzą ;) 

Oczywiście w ramach wodzenia na pokuszenie otrzymałam też próbki kilku włóczek. Strasznie mi się Filisilk podoba :)

próbki

 

Na razie nowe włóczki z żalem odkładam do szafy, bo najpierw chcę skończyć sweterek Manu. Chociaż... nie dam sobie ręki uciąć, że tak się stanie ;)

niedziela, 28 sierpnia 2011

Wróciłam. Sama. Mąż mnie wkurzył. Mieliśmy dziś razem jechać, ale stwierdził zadowolony, że jutro pojedziemy do domu. Mi to się zupełnie nie uśmiechało i szwagier mnie przywiózł. Mała została na żniwach z tatusiem.

Wczoraj mieliśmy z moimi rodzicami zrobić ognisko na zakończenie lata. To ja nie jechałam z Karolem do jego siostry na żniwa, byłam u rodziców, wyskoczyłam do szwagierki na kawę. Karol na ognisku wcale się nie pojawił, nawet w sumie się nie odezwał. Pojawił się dziś rano, wkurzył mnie i znowu pojechał. Karoliny już trzeci dzień nie widziałam. Musiałam dziś wrócić, bo muszę jutro pojawić się w Urzędzie Miasta, a znając Karola będzie wracał dopiero wieczorem. 

Jestem trochę zła, bo ten weekend miał wyglądać inaczej. Pojechałam na wieś mimo, że wcale nie miałam na to ochoty, ale chciałam spędzić trochę czasu z rodziną. No i w sumie cały weekend nie widziałam dziecka, a męża przez chwilę. Prędko na noc tam nie pojadę. 

sobota, 27 sierpnia 2011

... czas się zbierać. Mąż niedługo po mnie przyjedzie. Nie wiem, co będę robić do wieczora, pewnie kwitnąć u Karola siostry. A wieczorem ognisko. Szczerze mówiąc najchętniej zostałabym w domu. To nic, że pięknie i upalnie i nikt nie chce zostawać w mieście. To nic, że to ostatni weekend wakacji. Ja jakoś nie lubię tam jeździć na noc. Jestem z tych, którym najlepiej się śpi w swoim własnym łóżku. Mogę jeździć i siedzieć tam całą niedzielę, ale noclegów nie lubię i basta. Ale pomęczę się ze względu na męża. To pewnie jego ostatni raz przed wylotem, niech ma. Łaskawa jestem dzisiaj ;)

Wracamy jutro, pewnie wieczorem. Chociaż już była taka propozycja, żeby zostać do poniedziałku, bo on ma wolne. Ale co za dużo, to niezdrowo.

09:12, zona_trepa , życiowo
Link Komentarze (1) »
piątek, 26 sierpnia 2011

ja

I jak, może zostać czy jutro biegiem do fryzjera? ;)

Tagi: kobieta
16:21, zona_trepa , życiowo
Link Komentarze (5) »

Karol właśnie zabrał małą szarańczę (Karolę i Julkę) i pojechali na wieś. Karol ma pomóc siostrze i szwagrowi w żniwach. Ja postanowiłam zostać z Agatą w domu, więc do jutra mamy wolną chatę ;) Jutro mąż ma po nas przyjechać, bo wybieramy się do moich rodziców na ognisko. 

Jakie plany na dziś? Na pewno jakiś mały maraton seriali plus lody :) No i wybieramy się do centrum, chcę kupić sobie farbę do włosów i na jakiś czas stać się brunetką ;) Jakoś tak zachciało mi się jakiejś zmiany... Zobaczymy, co z tego wyjdzie ;)

Tagi: kobieta
09:23, zona_trepa , życiowo
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 25 sierpnia 2011

To, że u nas niezły babiniec się zrobił to już wiecie. W dzień zajmujemy się naszymi różnymi obowiązkami, niektóre z nas szaleją pół dnia na podwórku. A gdy przychodzi wieczór zajmujemy się tym, co lubimy najbardziej :) 

Agata z Karolą układają puzzle:

puzzle

 

Układanie puzzli pod dywanem to bardzo praktyczne rozwiązanie, jak w domu jest tak szurnięty kot jak nasz :) W trakcie układania niezbędne są inne środki ostrożności (patrz spryskiwacz z wodą), a gdy się kończy układanie, wystarczy wszystko przykryć dywanem. Czego oczy nie widzą, tego kotu nie żal ;)

Ja oczywiście zamiast puzzle układać dziergam namiętnie. Korpus swetra już gotowy, chociaż łatwo nie było ze względu na niekończące się rzędy ściegu pończoszniczego... Ale to już za mną, zaczęłam już pierwszy rękaw. Tu też nauczyłam się nowej techniki nabieranie oczek: i-cord cast on. Ten wzór to dla mnie prawdziwa kopalnia wiedzy ;) Na chwilę obecną sweterka jest tyle:

manu

 

Jak skończę swetrzysko mam zamiar zacząć się uczyć dziergać skarpetki. Mąż już zamówił przynajmniej jedną parę, z którą muszę się wyrobić przed jego wylotem do Afganistanu. Także muszę się sprężać :)

środa, 24 sierpnia 2011

... na pogodę i od razu wróciło lato ;) Wczorajsze popołudnie było już ciepłe, a dziś od rana błękitne niebo i pełno słońca :) No, to to rozumiem. Oby zostało tak do weekendu, bo wybieramy się na wieś zrobić małe zakończenie lata przy ognisku. 

Wczoraj na spacerze przypomniałam sobie, że na moim osiedlu jest sala zabaw dla dzieci. Widziałam ją wcześniej, ale jakoś nie byłyśmy tam jeszcze z małą. A że teraz dzieciarnia w domu większa to postanowiłam tam zajrzeć. No i to był strzał w dziesiątkę :) Wykupiłam dziewczynom po godzinie i naprawdę świetnie się bawiły. Po powrocie zjadły obiad i jak poszły na dwór, to dopiero na wieczorynkę do domu zagoniłam. Te młodsze, bo najstarsza coś wczoraj przychorowała, po południu zaczęła ją głowa boleć, potem doszły nudności. Gorączki nie ma, nie wiem co tam u niej się dzieje. 

A moja noga kontuzjowana na rybach boli dalej. Najpierw bolało tylko miejsce z siniakiem, teraz całe biodro. Może stłukłam je sobie. Trzeba się trochę pomęczyć, jak się jest niezdarą ;)

09:05, zona_trepa , życiowo
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2 , 3