Kategorie: Wszystkie | drutowo | kuchennie | życiowo
RSS
wtorek, 25 września 2012

... sumienna w prowadzeniu bloga to ostatnio jakoś nie jestem :/ Ciężko mi się zabrać za pisanie. A co u nas? Byłam na jakiś rozmowach o pracę, ale niestety na razie głucha cisza. Więc czas spędzam na dzierganiu i wyjazdach na grzybki ;) Nawet dziś byliśmy, ale za wiele to nie nazbieraliśmy. A co do dziergania, to skończyłam tunikę, której oczywiście nie obfociłam, bo miałam zamiar ją pruć, bo wyszła przyduża. Ale chyba jednak taka luźnawa mi się podoba i może niebawem zdjęć się doczeka. Robię też ciepły sweter dla małej, ale zabrakło mi włóczki i czekam na dostawę. W międzyczasie na druty wskoczyła kolejna chusta- chustowy bakcyl połknięty ;)

Mała przysporzyła nam trochę zmartwień, bo zaczęła sprawiać kłopoty w przedszkolu-biła i szczypała inne dzieci. Na szczęście udało nam się z tym uporać i od piątku jest już lepiej. Ale żeby nie było zbyt pięknie i żeby nie było, że martwień nie mamy, to pieniędzy z zadatku nie odzyskaliśmy i wygląda na to, że cała sprawa będzie miała swój finał z sądzie. Ech, szkoda gadać...

Stałych czytelników podziwiam za cierpliwość... i obiecuję poprawę ;)

19:42, zona_trepa , życiowo
Link Komentarze (1) »
czwartek, 13 września 2012

 

... kurzem strasznie. Jakoś nie ma czasu na pisanie. Wiem, śmiesznie to brzmi z ust osoby niepracującej, ale cóż ;) Jakoś w wolnej chwili wolę złapać druty w ręce i podziergać niż klepać w klawiaturę ;)

To mały skrót co u nas.

- Mieszkania nie kupiliśmy, o tym pisałam. Wygląda na to, że będziemy musieli iść do sądu, żeby odzyskać swój zadatek. Na razie czekamy na papiery z banku, a pani od mieszkania chyba bardzo polubiła nasze pieniążki i zwracać ich po dobroci nie chce. Cóż, jak trzeba będzie to się do sądu pójdzie...

-Młoda ma za sobą pierwszy tydzień w przedszkolu. Bardzo jej się podoba, wraca zadowolona i uśmiechnięta, a rano nie ma żadnych problemów z budzeniem i szykowaniem do wyjścia. Kontakt z rówieśnikami dobrze jej robi.

- Wreszcie wzięłam dupsko w troki i zamknęłam działalność. Od dwóch lat była zawieszona i odkładałam zamknięcie w nieskończoność, bo jakoś nie chciało mi się znowu ganiać po urzędach, ale już na szczęście mam to z głowy.

- Dziergam, dziergam, dziergam. Właśnie skoczyłam i podpięłam do blokowania tunikę, więc wkrótce jakieś fotki, chociaż jakoś nie do końca odpowiada mi efekt... Cóż, zobaczycie, ocenicie ;) Teraz na druty wskakuje ciepły kardigan dla małej na drogę do przedszkola ;)

-A jak nie dziergam, to na 80% albo właśnie jestem w lesie, albo przebieram grzyby, albo je składam w słoiki. Jestem maniaczką grzybobrania i ganiam w mężem kiedy tylko mamy możliwość. Sezon się kończy, ale może jeszcze coś się nazbiera ;)