Kategorie: Wszystkie | drutowo | kuchennie | życiowo
RSS

życiowo

niedziela, 04 stycznia 2015

Niby postanowień noworocznych nie robiłam (pobożne życzenia może jakieś mam, ale zostawię je sobie), ale jakbym robiła, to w czołówce byłoby postawienie bloga na nogi :) Spróbuję więc, może się uda :)czapka na drutach

 

Na początek pochwalę się nową czapą, którą skończyłam kilka dni temu. Mi praktycznie w żadnym fasonie nie jest do twarzy, więc czapki robię głównie komuś, sobie rzadko. Ale teraz pokusiłam się o czapę, która będzie pasowała do niedawno wykonanej chusty. Kolory mocno energetyczne. Słońca brak, skądś energię czerpać trzeba.

 

czapka na drutach

poniedziałek, 29 grudnia 2014

Święta, święta i po świętach. Jak co roku było co robić, bo to i sprzątnąć wypada, i ugotować/upiec coś smacznego, a jak urwis plącze się przy nogach nie jest to takie znowu łatwe :) Ale wszystko się udało. Młody zaskoczył nas w Wigilię, bo był bardzo grzeczny, nie płakał, sama radość. Same święta minęły spokojnie. Wreszcie Kostek zaczął lepiej spać w nocy, wstaje raz i daje pospać rano, ostatnio zdarzyło mu się wstać o 8.30! Ja powoli zaczynam się rozglądać za jakąś pracą, ale nie jest łatwo zostawić młodego, szczególnie, że wiem, że za jakieś 4 miesiące znowu zostaniemy sami. Czas pokaże jak to będzie. A Wam, którzy jeszcze czasem do mnie zaglądają, życzę wszystkiego dobrego w nadchodzącym 2015 roku! Oby Wam się :)

 

środa, 29 października 2014

Jestem. Ciężko się ogarnąć i pisać, ale czasem zdarza się chwila. Mały śpi, a ja i moja kawka zasiedliśmy do komputera. Sprzątać się nie chce, to choć tu z lekka odkurzę.

Młody rośnie. Aktualnie jest na antybiotyku, ale już wyłazi z infekcji. Zaczyna sam chodzić, wdrapuje się wszędzie. Wszystko co się da otworzy, gdzie się da wlezie, jak się da nabroi. Niebawem skończy rok. Jak ten czas leci...

 

Kostek

Karola też chorowała, miała zapalenie oskrzeli i antybiotyk. Ma też zdiagnozowaną niedawno astmę... chorowanie dwójki dzieci jednocześnie to horror, mówię wam. Na zdjęciu w mamusinym udziergu ;)

 

Karola

A ja nadal w domu. Za niecałe 2 tygodnie macierzyński się kończy, młody już za moment będzie miał rok. Z jednej strony poszłabym do pracy, bo kasa by się przydała, no i ja bym do ludzi wyszła, a z drugiej jak pomyślę o tym, że będę musiała sama ogarnąć pracę i dwójkę wiecznie zasmarkanych łobuzów to mi się wyobraźnia kończy... Czas pokaże jak będzie.

piątek, 29 sierpnia 2014

Nie wiem czy na długo, nie wiem czy uda się do pisania wrócić, nie wiem, czy chcecie jeszcze to czytać i czy mam jeszcze coś ciekawego do napisania.

Czas mija szybko. Karola od poniedziałku idzie do pierwszej klasy. Z tej okazji wyremontowaliśmy jej pokój, żeby był mniej zamkiem księżniczki, a bardziej pokojem pierwszoklasistki. No i bez gruntownych porządków się nie obyło. Dwa wielkie wory śmieci z pokoju wyszły, więc jest szansa, że książki się zmieszczą ;)

Kostek ma już prawie 10 miesięcy. Jest moim oczkiem w głowie. Wiem, że już nie będę miała w domu niemowlaka, więc staram się czerpać z tego jego niemowlęctwa ile się da. O nie, nie jest aż tak różowo, bo nocy nadal nie przesypia, ba, często wstaje więcej niż noworodek. Ale póki co jeszcze daję radę. Oczy trzeba mieć dookoła głowy, bo raczkuje i chodzi już przy meblach. Mebli też gryzie swoimi dziesięcioma zębami. Szybko mi rośnie chłopak.

A mąż? Znowu wybiera się na misję. Tym razem kierunek Kosowo. Wszyscy pytają mnie czemu pozwalam mu jechać. Fakt, wolałabym mieć go na miejscu, ale jakoś nigdy nie rozpatrywałam tego w kategoriach pozwalania, taką ma pracę. W tej chwili wolę żeby jechał tam niż na Ukrainę.

Rodzina pochłania mnóstwo czasu, ale udaje mi się choć chwilkę czasu wysupłać na dziergania. Może nie codziennie, może nie tyle, ile bym chciała, ale jednak coś tam powoli się tworzy. Tych, którzy śledzili moje udziergi, zapraszam ponownie do zalajkowania fanpejdża na facebooku. https://www.facebook.com/handmadebyhandzik?ref=bookmarks

Do zobaczenia!

Tagi: kobieta
07:01, zona_trepa , życiowo
Link Komentarze (3) »
niedziela, 26 stycznia 2014

Tak, zima na mazurach w pełni. Śnieg jest, mrozisko ściska i szczypie za nosy. Mimo, że rano temperatura dochodzi do -20 stopni, my się zimy nie boimy. No bo i nie możemy, co rano trzeba Karolę do przedszkola prowadzać, a to moje i Kostka zadanie. Teraz zaczęły się ferie, więc może uda się trochę dłużej pospać. Spanie. Temat-rzeka. Młody ni cholery nie chce nocy przesypiać. Ba, żeby toto choć z raz wstawało, ale nie, matkę najlepiej to i co godzinę na nogi stawiać! Poziom mojego niewyspania sięga górnych granic, już prawie rok jak nie przespałam całej nocy... cóż, uroki macierzyństwa.

U małego w badaniach wyszły pewne problemy zdrowotne, a konkretnie z nerkami... Byliśmy już z tym u chirurga, za jakiś czas czeka nas nefrolog. Staram się być dobrej myśli, ale rodzicielskie schizy potrafią urosnąć do niebotycznych rozmiarów...

A robótkowo? Dłubię coś w wolnych chwilach, ale tych chwil jakoś coraz mniej... Jakby ktoś coś słyszał o parze sprawnych rąk na zbyciu lub choć kilku godzinach, które możnaby dodać do doby, to ja chętnie przygarnę! A dla tych, którzy chcą być na bieżąco z moim robótkowym ja, polecam polubienie i śledzenie mojego jakże próżnego fanpejdża na fejsbuku!

 

handzik na fejsie

Zapraszam!

wtorek, 31 grudnia 2013

Co roku robiłam podsumowania mijającego roku, ale w tym roku mi się nie chce. Rok należał do tych ciężkich, na trudnej, leżącej ciąży zaczynając, walką o swoje pieniądze na różnych frontach kończąc. Łatwo nie było, ale to już za mną, z lepszym lub gorszym skutkiem. Były też dobre rzeczy, w końcu udało mi się dorodnego dziedzica urodzić praktycznie o czasie, część kasy odzyskałam, część przepadło. Ogólnie było dużo stresów i niepokoju, nerwów, łez... Ale rok kończę spokojniejsza. Zobaczymy jak będzie za rok ;)

Postanowienia? Brak. Mogę co najwyżej mieć pobożne życzenia.

Żeby dzieci zdrowo rosły, żebyśmy mądrze i z miłością mogli je wychowywać.

Żeby udało mi się po urlopie macierzyńskim znaleźć jakąś fajną pracę.

Żeby włóczek i nowych pomysłów mi nie brakowało.

I chyba nic więcej mi nie trzeba... Chciałabym też, żeby życiowy pech wreszcie się od nas odwrócił i zaczęły się te tłuste lata, których wyglądamy od początku małżeństwa i jakoś nadejść nie chcą ;/

 

Wam też kochani życzę wszystkiego co najlepsze w nadchodzącym roku. Przede wszystkim zdrowia i miłości, reszta sama przyjdzie :) No i może, żeby autorka waszego ulubionego bloga wreszcie podwinęła rękawy i się ogarnęła :)

piątek, 27 grudnia 2013

Ja oczywiście jak Feniks z popiołów, po długiej nieobecności, odradzam się i jestem, mam nadzieję, że uda się być teraz częściej.

Nasze życie po urodzeniu małego oczywiście się zmieniło. Na początku myślałam, że nie ogarnę się ze wszystkim. Nie dość, że w domu noworodek, któremu noc miesza się z dniem i który 24 h na dobę jest przy mamie, to jeszcze trzeba było wrócić do domowych obowiązków, z którymi rozstałam się na parę miesięcy leżenia. I jeszcze to latanie po lekarzach i ta przeklęta żółtaczka. Kostek, podobnie jak Karola, jak się zażółcił to ponad miesiąc odżółknąć nie chciał. Ale i to już mamy za sobą. Domowe obowiązki też okazały się do ogarnięcia, a dziecko zaczęło lepiej spać w nocy i żyć powoli w swoim rytmie. Czyli nie taki diabeł straszny, jakoś udało się wrócić do życia. Gorzej z internetową rzeczywistością, bo siadam do kompa w sumie tylko do porannej kawy, później w wolnej chwili albo coś się w domu ogarnia, dziergnę czasem parę rządków, a najlepiej to drzemka mi wychodzi ;)

Pierwsze święta małego w miarę spokojne były. W Wigilię wsadziłam oseska do chusty i nawet udało się kolację zjeść ;) Karola swoje pierwsze święta przewrzeszczała na zmianę na naszych rękach, Kostek swoje przespał ;) Ja ogólnie za świętami nie przepadam i cieszę się, że już się skończyły. Nowy Rok za pasem, może uda mi się jeszcze tutaj zajrzeć i zrobić coroczne podsumowanie.

A na deser fotka, ciut starowata już, ale zawsze ;)

 

Kostek

środa, 20 listopada 2013

8.11.2013 po raz drugi zostałam mamą ;)

 

Konstanty Karol urodził się z wagą 3600 i zacnym wzrostem 55 cm :) Jednak szczęśliwie udało się go donosić do 37 tygodnia, urodził się bez żadnych problemów zdrowotnych, cały i zdrowy :) Dumny tatuś był przy porodzie, choć ledwo zdążył ;) Starsza siostra szczęśliwa, mama zmęczona, niedospana ale przeszczęśliwa i zakochana w synku :)

No to kilka fotek:

 

Kostek

 

Kostek

 

Kostek

 

Kostek

19:06, zona_trepa , życiowo
Link Komentarze (9) »
wtorek, 15 października 2013

34 tydzień... prawdopodobnie dla mnie już końcówka :)

 

Kostek

 

Kostek

 

 

Kostek

 

Kostek

14:51, zona_trepa , życiowo
Link Komentarze (5) »
piątek, 04 października 2013

... zaczęłam, a jak!, w szpitalu. Trafiłam tam z akcją skurczową, ale jakoś po 12 kroplówkach udało się po raz kolejny młodego zatrzymać w środku i po tygodniu wróciliśmy do domu, nadal w dwupaku. Łapy mam posiniaczone, bo moje żyły odmawiają już posłuszeństwa. Podejrzewam, że następnym razem to już urodzę bo coraz ciężej lekarzom jest powstrzymać to co nieuniknione... Następnym razem może się nie udac. A dobrze byłoby jeszcze z 4 tygodnie jakoś wytrzymać. Kciuki więc nadal są wskazane.

Leżę plackiem, plecy bolą już i tak bardzo chce się wyjść gdzieś do ludzi, nawet na jakieś głupie zakupy. Obowiązki domowe wszystkie przejął mąż, ja tylko pranie wstawiam, coby nie mieć wszystkich ciuchów w jednym kolorze ;) No i dziergam... Zaczęłam produkcję jesiennych gadżetów, same małe formy, duże projekty na razie chyba mnie przerastają. Planowałam zrobić małemu kocyk, ale chyba z tego też nic nie będzie :/ Jednak zostały już poczynione postępy w kompletowaniu wyprawki, bo do tej pory nie mieliśmy kompletnie nic, teraz powoli się za to zabieramy. No bo nie znamy dnia ani godziny...

10:33, zona_trepa , życiowo
Link Komentarze (4) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 30